Nowy Testament – Mateusz Ewangelista, nawrócony kolaborant cz.4

Mateusz Ewangelista, nawrócony kolaborant.
Był Żydem pracującym dla Rzymu, czyli okupanta. Pracował jako celnik w Kafarnaum.

Celników nie kochano nigdy, ani w starożytności, ani dzisiaj.
Nikt nie lubi oddawać swoich ciężko zarobionych pieniędzy na podatki, które jak uczy życie, wiecznie rosną. Te malejące, to rzadkość. Praca na państwowym etacie, to już inna bajka. Zwykle jest stabilna, pensja wpływa na czas i ma się mniejsze lub większe ulgi, opiekę zapewnioną przez pracodawcę.
Nie kocha się celników, ludzi ze skarbówki, komorników, ot tak jest i nic tego nie zmieni.
Gdy jednak pracodawcą poborców podatków, jest okupant sprawa staje często na ostrzu noża.
Celnik jest uznawany za kolaboranta, zdrajcę.

Jak bardzo musieli takich ludzi nie lubić Żydzi, daje do myślenia właśnie ten fragment z Mateuszowej Ewangelii

 

 

„Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?”
Mateusz 9,9-11

 

 

Miał Mateusz i drugie imię. Ciekawe jest to, że obydwa były pochodzenia hebrajskiego. Jego drugie imię to Lewi.

 

 

„A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Było bowiem wielu, którzy szli za Nim.”
Marek 2,14-15

 

 

Przy okazji niejako, dowiadujemy się, że ojciec Mateusza miał na imię Alfeusz.
W Nowym Testamencie, pojawia się jeszcze jeden Alfeusz, ojciec Jakuba Apostoła.
Nic jednak nie wskazuje na to, że byli braćmi. Takie rodzinne powiązania są zwykle zaznaczane w Piśmie. Ludzie lubią genealogie. Dzisiaj straciły na znaczeniu, przynajmniej w klasie średniej i tej niższej. Dla bogatych i arystokracji, tak, bo ona nadal istnieje i ma się dobrze, genealogie nadal mają znaczenie. Rodzinne powiązania pomagają w wielu sprawach, nie tylko w biznesie. Tu nic się nie zmieniło, nawet gdy udajemy, że jest inaczej.

U Marka, Łukasza i w Dziejach Apostolskich, tak Mateusz jak Jakub, są wyliczeni w liście wśród dwunastu. Nie ma jednak najmniejszej przesłanki wskazującej, że byli rodziną.

 

 

„Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał.”
Marek 3,16-19

 

 

Mateusz miał głosić Ewangelię wśród rodaków i dla nich ją spisać.

 

 

„Ireneusz, (uczeń Polikarpa ze Smyrny, biskup Lyonu, żył w 2 poł. II w) tedy i jego podamy słowa, a przede wszystkim te, które się odnoszą do świętych Ewangelii i brzmią, jak następuje: „Otóż Mateusz dla Hebrajczyków napisał i wydał Ewangelią w ich języku ojczystym, podczas gdy Piotr i Paweł w Rzymie ewangelię opowiadali i zakładali kościół. Po ich odejściu Marek, uczeń i tłumacz Piotrowy, przekazał nam również na piśmie to, co Piotr głosił; Łukasz zaś, towarzysz Pawła, w księdze swej złożył ewangelię, jak ją ten apostoł rozszerzał. Następnie Jan, uczeń Pański, który spoczywał na piersi Jego, także wydał Ewangelię za swego pobytu w Efezie“.
Historia Kościelna Euzebiusza V Ks. 5, 1-4

 

 

W II Księdze czytamy co Papiasz, biskup Hierapolis, uczeń apostoła Jana, mówił o tekście Mateusza „O Mateuszu zaś mówi tak:

 

„Mateusz spisał słowa Pańskie w języku hebrajskim, a każdy tłumaczył je sobie, jak umiał“.”

 

 

Spisał ją nim ruszył w świat z Dobrą Nowiną.
Euzebiusz w Księdze III Historii Kościoła pisze

 

Otóż Mateusz Żydom najpierw naukę ustnie głosił, dopiero gdy się wybierał do innych narodów, napisał swą Ewangelię w języku ojczystym, by dla tych, których puszczał, pismem zastąpić to, co tracili przez nieobecność jego”

 

 

Dokąd wyruszył?

Tutaj mamy głównie tradycje.
Kościół w Etiopii utrzymuje, że dotarł do nich i to dzięki jego zwiastowaniu nawracali się ludzie, powstały pierwsze grupy chrześcijan.

Oficjalnie, przyjmuje się, że jako pierwszy dotarł do Etiopii, niejaki Frumencjusz, około roku 340 i opowiadał Ewangelię królowi Etiopii.
Robił to przekonująco, bo ten się nawrócił. Tak więc połowę IV wieku, oficjalnie, uznaje się za początek chrześcijaństwa etiopskiego.

Czy jednak tradycja, o jego początkach, starszych o prawie trzy wieki to tylko legenda?

Niekoniecznie.
Ludzie, poddani, normalni śmiertelnicy, zmieniający religię, to nie miało większego znaczenia dla historyków, dziejów królestw.
Liczyła się zmiana wiary u władcy.
Reszta, miała od tego dnia, zwykle obowiązek, wierzyć tak, jak ich król.

Zasada „Cuius regio, eius religio” (czyj kraj/władza, tego religia), nie została wymyślona w XVI wieku. Ona tak naprawdę obowiązywała zawsze. Władcy tolerowali lub nie, inne religie zależnie od ich dobrej woli. Często, jak miewało to miejsce w Cesarstwie Rzymskim, wymagali czczenia oficjalnej religii, obok prywatnej.

Kościół Etiopski, przechował sporo z tradycji starotestamentowej, hebrajskiej, co może być, a dla mnie jest, mocną poszlaką na wczesne, powiązane z Mateuszem (wyraźny hebrajski rys jego Ewangelii), głoszenie tam Dobrej Nowiny.

Co działo się później z Mateuszem nie wiadomo.
Nie wiemy kiedy, gdzie i jak umarł.
Tradycja mówi, że zginał jako męczennik, tyle, że podaje różne miejsca i sposoby śmierci.
Jego ciało miało zaginąć na prawie 900 lat i cudownie się odnaleźć. Dzisiaj, włoskie Salerno, chwali się, że przechowuje szczątki Apostoła. Oczywiście Mateusz jest w herbie miasta, podobnie jak lew Marka w herbie Wenecji.

Ciekawa za to jest sprawa jego „Ewangelii”, która miała być jeszcze w I w zaniesiona do Indii.

 

 

„Jednym z nich był Pantajnos (jeden z czołowych filozofów/teologów szkoły aleksandryjskiej; jego uczniem był Klemens Aleksandryjski), i wieść niesie, że dotarł do Indii, gdzie go już przecie wyprzedziła Ewangelia Mateuszowa, którą podobno znalazł u niektórych mieszkańców, znających Chrystusa. Miał ją tam opowiadać Bartłomiej, jeden z apostołów, i zostawić im dzieło Mateuszowe w hebrajskim spisane języku, które się też aż do owych przechowało czasów. Pantajnos, po dokonaniu wielu czynów wspaniałych, stanął wreszcie na czele szkoły aleksandryjskiej, gdzie ustnie i piśmiennie objaśniał skarby nauk bożych.”
V, 3-10 Ks. Historii Kościelnej Euzebiusza.

 

 

Bywają krytycy Euzebiusza, że mało wiarygodny, ze procesarski, ale nie zmieni to faktu, że na sobory z początku IV wieku przyjeżdżali biskupi z Persji, Indii. Istniał tam więc silny kościół o dwóch rodowodach. Jeden wywodziłby się z tradycji zwiastowania przez Bartłomieja, drugi Tomasza.
Ten ostatni, miał dotrzeć aż do Kerali.
To południowo zachodni brzeg, prawie czubek indyjskiego trójkąta. Biskup reprezentujący kościół z tego regionu, Jan, był obecny w 325 roku w Nicei.

Mateusz, jest nierozerwalnie związany z pewnym problemem, który miał się pojawić w kościele już w I w.
Mieli nim być ebionici.
Czy jednak oni stanowili problem, czy raczej zmieniający się kościół, w którym tradycja, zaczyna zajmować wiodące miejsce a Pismo spada na drugi plan?

O tym za tydzień.

Gdy pisałam o Marku, mówiłam o czterech symbolach przypisanych Ewangelistom.
Mateuszowi nie dostało się zwierzę.
Został człowiekiem piszącym coś w książce, lub czasem trzymający rozwinięty zwój.
Ma oczywiście skrzydła jak każdy z tych czterech symboli, wygląda  jak anioł.

 

Nowy Testament – Tajemna Ewangelia Marka cz.3 
Nowy Testament – Marek, autor najkrótszej Ewangelii cz. 2
Nowy Testament – kto, kiedy, gdzie i dlaczego go pisał cz.1

 

Beata

 


Podobał Ci się artykuł?
Zostaw komentarz, polub go na Facebooku.
Uważasz, że może się komuś przydać prześlij go dalej.
Chcesz być informowany o nowych wpisach na Podkopie subskrybuj go na maila (w bocznej kolumnie strony).


 

No Comments

Komentarze trzymające się tematyki artykułów na Podkopie są publikowane niezależnie od tego, czy są pozytywne czy negatywne. Te zawierające wulgaryzmy, hejterskie, spamujące linkami niezwiązanymi z komentowaną treścią, nie są publikowane. Obrażanie innych komentujących, osoby wymienione w artykule lub mnie, autora Podkopu, zaowocuje blokadą konta.

Leave a Comment

Translate »
Close