Ewangelia Pseudo-Mateusza czyli jak to z osiołkiem i wołem było.

Ewangelia Pseudo-Mateusza to jeden z tych średniowiecznych apokryfów, które moim zdaniem, lepiej byłoby zakopać w niepamięci.
Dlaczego?
Należy on do tak zwanych ewangelii dzieciństwa, z tym, że rolę postaci głównej gra tu Maria.
Pierwotny tytuł miał brzmieć „Księga o narodzinach Marii”, a autorstwo przypisywano Jakubowi.
Później dodano na jej początek listy Hieronima do Chromacjusza i Heliodora. Tym tekstem chciano nadać powagi opowieści i przypisać jej autorstwo Mateuszowi.

Nie wiemy, kiedy tekst powstał ale pierwszy raz wspomina o nim Paschazy Radbert w IX wieku i z tego też okresu pochodzą najstarsze rękopisy z tekstem apokryfu.
Paschazy to mnich, dość ciekawa postać, bo sporo namieszała w doktrynach chrześcijańskich. Gość był typem przesądnego mnicha średniowiecznego.
Walczył w swoich pismach by dziewiczość Marii, nawet ta po urodzeniu dziecka, była niepodważalna, wierzył i przekonywał innych, że komunia jaką się podaje na mszy, to prawdziwe ciało i krew.
To taki wczesny propagator doktryny transsubstancjacji.

 

Co znajdziecie w Pseudo-Mateuszowym tekście?

 

Opowieść o cudownych narodzinach Marii. Oczywiście są anioły zapowiadające jej narodzenie, ona sama, jako trzylatka (!) jest oddana na służbę do świątyni.
Tam oczywiście zadziwia kapłanów mądrością, znajomością prawa no i niezwykłością.
Ten szkrab oczywiście pracował jak dorosła kobieta.

 

 

6,1. „Cały lud był natomiast pełen podziwu dla Maryi. Chociaż liczyła ona zaledwie trzy lata, kroki jej były już tak pewne, słowa tak mądre, a modlitwa tak doskonała, że można było ją wziąć za dorosłą, a nie za dziecko. Modliła się tak długo, jakby miała już trzydzieści lat; twarz jej lśniła jak śnieg i z trudem można było na nią patrzeć. Pracowała przy kądzieli i w tak młodym wieku wykonywała sprawnie wszystkie prace, które z trudem spełniały starsze kobiety”

 

 

To i tak pikuś wziąwszy pod uwagę, że żyła tam jak mniszka prawie że według reguły benedyktyńskiej i nic nie jadła. To znaczy nie jadała normalnego jedzenia, tylko to co przynosił jej anioł.

 

 

6,2-3″Przyjęła sobie taką regułę życia, że od rana aż do trzeciej godziny modliła się, od godziny trzeciej aż do dziewiątej zajmowała się tkaniem. A od dziewiątej ponownie wracała do modlitwy aż do momentu, kiedy ukazywał się jej anioł Pański, z którego rąk przyjmowała posiłek (…)
Maryja posilała się jedynie tym pokarmem, który otrzymywała codziennie od anioła, a pożywienie, które dawali jej kapłani, rozdawała ubogim. Często widziano ją, jak rozmawiała z aniołami, którzy usługiwali jej z wielką serdecznością. „

 

 

Gdy ma czternaście lat zostaje oddana pod opiekę staruszkowi Józefowi, który wcale nie ma zamiaru brać do domu nastolatki, młodszej od jego własnych wnuczek.

 

 

7,4″Jestem stary i mam synów; dlaczego więc mnie powierzacie tę dzieweczkę, która ze względu na wiek mogłaby być moją wnuczką, a nawet jest młodsza od moich wnuczek?”

 

 

Koniec końców bierze ją do domu. Oczywiście Marii towarzyszą inne dziewice i jest ona nazywana królową dziewic. Tak, królową!
Anioł to potwierdza, Maria z tej opowieści jest już królową.
Później oczywiście mamy sąd wytoczony Józefowi za uwiedzenie Marii, która jest w ciąży.
Sądzą go kapłani w świątyni, później sądzą Marię. Oboje okazują się niewinni, tak osądziła ich woda i siedmiokrotne obejście ołtarza. Gdyby byli winni mieli tam – zdaje się, paść trupem albo coś w tym stylu.

Wiem, że nie piszę o tym apokryfie z powagą, ale  nie da się poważnie o nim pisać.
Nie zmienia to jednak faktu, że nawet nie wiedząc, część jego przekazu przyjmujemy niejako w tradycji Świąt Bożego Narodzenia.
Maria rodzi Jezusa w głębokiej i ciemnej grocie, ale później przenosi się do szopy, gdzie stoi żłobek, a obok niego wół i osiołek.

 


To apokryfy jak ten utrwaliły pewne obrazy w czymś co nazwę świadomością chrześcijańską, stworzyły legendę.


 

Mamy więc staruszka Józefa, czternastolatkę Marię, stajenkę z wołem i osłem, Weronikę i jej chustkę oraz inne barwne dodatki.
Opowieści o kłaniających się palmach i aniołach były bardziej atrakcyjne od odczarowanego, pozbawionego magii choć pełnego cudów tekstu Pisma.

O ucieczce do Egiptu w towarzystwie dzieci służebnych i stada owiec nie będę już opowiadać.
Wspomnę tylko, że dalej w opowieści pojawiają się smoki.
Mimo bajkowości tego apokryfu zachęcam was do przeczytania go i wyrobienia sobie własnego zdania, o duchowej wartości tej opowieści i jej zgodności z Biblią.

Znajdziecie go tak jak i inne w Apokryfach Nowego Testamentu
Jest też  dostępna w necie TU

 

Beata

 


Podobał Ci się artykuł?
Zostaw komentarz, polub go na Facebooku.
Uważasz, że może się komuś przydać prześlij go dalej.
Chcesz być informowany o nowych wpisach na Podkopie subskrybuj go na maila (w bocznej kolumnie strony).


 

12 komentarzy

  • joankaa 18 czerwca, 2015 at 12:03

    No proszę, czego to ludzie nie wymyślą…Królowa dziewic, pracująca 3-latka…-z wrażenia oniemiałam. Jak uważasz, czy to ludzie najpierw opowiadali sobie głupoty, które później weszły do apokryfów, czy też jakiś geniusz stworzył dzieło fantazy, które następnie szaleniec pokroju Paschazego rozprapogował je po świecie?
    A w zasadzie to jak w średniowieczu była głoszona ewangelia? Jak KRK głosił słowo boże? I czy w ogóle głosił? Czy zwykli ludzie uczestniczyli tylko we mszach i czy były one tylko po łacinie?
    Czy mogłabyś kiedyś coś o tym napisać?
    ps. właśnie dotarło do mnie jak wielkimi jesteśmy szczęściarzami, że żyjemy w czasach, w których pisać i czytać może każdy
    Dziękuję za to co robisz i pozdrawiam.

    Reply
    • Podkop 22 czerwca, 2015 at 04:29

      Apokryfy powstawały z różnych przyczyn.
      Czasem były to po prostu podkolorowane opowieści. Ludzie lubią takie ubarwianie swoich opowieści 😉 Często też powstawały na potrzeby poparcia tej czy innej doktryny, filozofii itp.
      Średniowiecze to nie monopol KRK w tzw. świecie chrześcijańskim. Ten kościół ukształtował się dopiero między VIII a XI wiekiem i w sumie, w wielu sprawach, był rodzajem reformacji w starym europejskim kościele.
      Pamiętaj, że średniowiecze, to czas rozkwitu kościołów ortodoksyjnych na Wschodzie nie tylko Europy ale i w Azji. Pomimo prześladowań w Afryce chrześcijaństwo nadal trwało.
      co do głoszenia Ewangelii, to bywało różnie tak z KRK jak i prawosławiem.
      Było głoszenie mieczem, ale i ewangelizacje, którym patronowały takie postacie jak Cyryl i Metody.
      Poza tymi dwoma większymi kościołami było i chrześcijaństwo z grup, dzisiaj nazywanych sektami jak Bogumili (to ciekawa grupa którą dzisiaj miesza się z błotem i oskarża o najdziwaczniejsze herezje, ale cóż, historie piszą zwycięscy).
      Chrześcijaństwo średniowieczne to temat bardzo ciekawy.
      Trzeba tez jasno powiedzieć, że większość ludzi prostych była członkami kościoła ale nie miała pojęcia w co ma wierzyć. Chodzili do kościoła, bo za niechodzenie groziły dotkliwe, bolesne kary. Prywatnie często wierzyli nadal w starych bogów.
      Kiedyś, w końcu, do średniowiecza dojdę w pisaniu o historii chrześcijaństwa 🙂

      Napisałaś „ps. właśnie dotarło do mnie jak wielkimi jesteśmy szczęściarzami, że żyjemy w czasach, w których pisać i czytać może każdy”.
      To nie są szczęśliwe czasy dla chrześcijan.
      Ginie ich teraz więcej niż kiedykolwiek. Popatrz na to co dzieje się na Bliskim Wschodzie, w Afryce.
      Ludzie w Europie i Ameryce Północnej mają szczęście, że mają pokój i mogą wyznawać wiarę jaką chcą.
      To cenna rzecz i bardzo krucha. Pęka, gdy jedna grupa religijna, odłam, denominacja, czy religia zaczyna mieć wpływ, wywiera naciski na ustanowienie jej przychylnego prawa. Racja najmojsza staje się najważniejsza a reszta ma mocno ograniczane prawa i jest coraz mniej tolerowana.
      Z pozoru to dobre gdy „nasi” są tą najsilniejsza grupą ale…
      No właśnie, to „ale”.
      Czy w chrześcijaństwie chodzi o wymuszanie prawem państwowym, kościelnym, tych czy innych zachowań, czy chodzi o przemianę serc i umysłów, świadome i dobrowolne przyjmowanie wzorów zachowań, jakie dał nam Jezus?

      Reply
  • grafzero 27 sierpnia, 2015 at 05:55

    Bardzo dobry blog – czyta się go z przyjemnością, jednak pewne rzeczy muszę tutaj naprostować. Trudno nazywać Paschazego przesądnym mnichem – był reprezentantem tego w Kościele wierzyło się od początku. Proszę zerknąć choćby do „Mysterium fidei”. Jednak to właśnie w państwie Franków zaczęły się rodzić pewne herezje i to z nimi dzielnie walczył Paschazy. Tym bardziej nie rozumiem użycia pojęcia „wczesny” w stosunku do człowieka żyjącego jakieś 300-400 lat po Janie Złotoustym.
    Druga sprawa to apokryfy. Te średniowieczne nigdy nie miały powagi Pisma i służyły raczej jako dydaktyczne historie. Ważne było aby w niczym nie sprzeciwiały się Biblii, a tylko uzupełniały te miejsca w których Pismo milczy. Temu służą znaki o których pisze Paschazy. Jeśli mamy to potępić wypadałoby potępić również każdą powieść fabularną. Inna sprawa to fakt, że Paschazy podaje jednak pewne fakty – jeśli Maria przy zaślubieniu Józefa nazywana jest królową, to nie ma w tym nic dziwnego. Przecież w tradycji żydowskiej małżonków się koronuje.
    Zaś starość Józefa była pojawia sie także w pismach Ojców Kościoła – nie ma wiec powodów, aby w nią wątpić.

    Reply
    • Podkop 1 września, 2015 at 07:43

      Trudno nazywać Paschazego przesądnym mnichem – był reprezentantem tego w Kościele wierzyło się od początku.

      Żartujesz mam nadzieję.
      Był typowym przykładem średniowiecznego przesądnego mnicha, który wprowadził do doktryny nowe pomysły, których wcześniejsze chrześcijaństwo nie znało i nawet mu do głowy nie przychodziły. Ładnie nazywa się to głębokim mistycyzmem a mniej ładnie…no cóż – czasem człowiek odlatuje…

      Proszę zerknąć choćby do „Mysterium fidei”. Jednak to właśnie w państwie Franków zaczęły się rodzić pewne herezje i to z nimi dzielnie walczył Paschazy.

      Widzisz a dla mnie to ten mnich szerzył herezje i to niestety skutecznie. Swoje opowieści na motywach biblijnych traktował jak objawienie i wiele z tych opowieści przyjęło się w kościele jako tradycja.

      Druga sprawa to apokryfy. Te średniowieczne nigdy nie miały powagi Pisma i służyły raczej jako dydaktyczne historie. Ważne było aby w niczym nie sprzeciwiały się Biblii, a tylko uzupełniały te miejsca w których Pismo milczy. Temu służą znaki o których pisze Paschazy.

      Czytałeś tekst Paschazego?
      Mam wrażenie, że nie.
      Popatrz na jakiegoś trzylatka i oceń na ile może on mądrze mówić, modlić się godzinami i pracować jak dorosły.

      Staruszek Józef i Maria nastolatka nie będący małżeństwem, bo tak chce mnich – to nie przeczy Biblii twoim zdaniem?

      Jeśli mamy to potępić wypadałoby potępić również każdą powieść fabularną.

      Nie traktować poważnie bajek – tylko tyle i aż tyle.
      Powieści kryminalne, fantazy i bajki lubię i nie mam zamiaru przestać ich czytać 😉
      Nie mam zamiaru nikogo ani potępiać za ich pisanie.
      Nie będę jednak ich traktować na równi z Biblią, Herodotem czy artykułem z prasy branżowej.

      Inna sprawa to fakt, że Paschazy podaje jednak pewne fakty – jeśli Maria przy zaślubieniu Józefa nazywana jest królową, to nie ma w tym nic dziwnego. Przecież w tradycji żydowskiej małżonków się koronuje.

      Ten cytat

      „Arcykapłan dał im jedwab, hiacynt, szkarłat, bisior, purpurę i len. Ciągnęły więc losy między sobą, co która z nich ma robić. Maryi przypadło w udziale wykonanie z purpury zasłony do świątyni Pańskiej. Kiedy zabrała się do pracy, pozostałe dziewczęta rzekły do niej: „Przypadła ci praca nad purpurą, chociaż jesteś najmłodsza z nas”. Mówiąc tak, jakby w żartach, nazywały ją królową dziewic. Kiedy tak sobie żartowały, ukazał się anioł Pański i rzekł im: „Słowa te nie są żartem, lecz najprawdziwszą przepowiednią”. Dziewczęta przeraziły się obecności anioła i jego słów, i zaczęły prosić Maryję, by im przebaczyła i modliła się za nie. ”

      nie mówi o ślubie i traktowaniu młodej pary w sposób specjalny. Mówi o nadaniu kobiecie tytułu „królowej dziewic”.

      SJP PWN:
      fakt «to, co zaszło lub zachodzi w rzeczywistości»

      fakt naukowy «stwierdzenie konkretnego stanu rzeczy lub zdarzenia w określonym czasie i przestrzeni»
      fakt prasowy, medialny «informacja rozpowszechniana w prasie lub mediach elektronicznych, niezgodna z prawdą, ale mająca wpływ na opinię publiczną»
      Paschazy nie mówi o faktach a snuje opowieści na motywach biblijnych.

      Zaś starość Józefa była pojawia sie także w pismach Ojców Kościoła – nie ma wiec powodów, aby w nią wątpić.

      Oczywiście…. a Weronika ocierała twarz Jezusa chustką, wół i osioł stały u żłobu.
      Wybacz ale tekst Biblii i mówi jedno średniowieczne bajki drugie.
      Problemem jest to, że te bajki tak zagnieździły się w naszej kulturze i tradycji, że nawet nie staramy się odsiać ich od tego co chrześcijaństwo szumnie nazywa „Słowem Bożym” czyli Pismem Świętem.

      Legendy, bajki i opowiastki stały się tradycją, tradycja doktryną i …mamy co mamy.
      Smutne.

      Reply
      • grafzero 1 września, 2015 at 08:27

        No niestety ale w Twojej odpowiedzi widzę jedno wielkie pomieszanie z poplątanym. Zatem po kolei:

        „który wprowadził do doktryny nowe pomysły”
        Nie Paschazy do DOKTRYNY zaznaczam do DOKTRYNY żadnych nowych pomysłów nie wprowadził. Bo ani wołu ani osiołka w DOKTRYNIE nie ma, a kwestie związane z Maryją jak już wykazałem nie zostały wprowadzone przez Paschazego a przez wcześniejszych Ojców Kościoła. Gdybyś mi jednak próbowała udowodnić, że wół i osiołek są w DOKTRYNIE proszę znaleźć je tutaj Nigdzie indziej bo żadne jasełka, obrazki czy filmy nie są wykładnią DOKTRYNY.

        „Swoje opowieści na motywach biblijnych traktował jak objawienie i wiele z tych opowieści przyjęło się w kościele jako tradycja.”
        Poproszę o dowód na to, że Paschazy traktował swe opowieści jako objawienie.

        „Popatrz na jakiegoś trzylatka i oceń na ile może on mądrze mówić, modlić się godzinami i pracować jak dorosły.”
        Jeżeli ludzkie kobiety mogą rodzić gigantów to tym bardziej trzylatka może robić co powyższe. No chyba, że opowieść o gigantach traktujesz jako symboliczną to owe trzy lata również tak potraktuj. Bądź konsekwentna.

        „Nie będę jednak ich traktować na równi z Biblią”
        A czy istnieje dogmat nakazujący wiarę w Woła i Osiołka pod karą potępienia? Nie. Zatem opowieść Paschazego nie jest traktowana przez nikogo na równie z Biblią. Zaś to co pisze na temat Maryi jak już wykazałem była w Kościele od początku.

        „Mówi o nadaniu kobiecie tytułu „królowej dziewic”
        Ok teraz rozumiem. Tylko co z tego? Gdzie jest jakiś przepis aby kogoś tak nie tytułować?

        „Wybacz ale tekst Biblii i mówi jedno średniowieczne bajki drugie.”
        No nie. Tekst Biblii na temat wieku Józefa nic nie mówi.

        „Problemem jest to, że te bajki tak zagnieździły się w naszej kulturze i tradycji, że nawet nie staramy się odsiać ich od tego co chrześcijaństwo szumnie nazywa „Słowem Bożym” czyli Pismem Świętem.”
        Na całe szczęście doktryna Kościoła nie ma z tym problemu. Nie wiem jak gdzieś indziej.

        Cały problem tego wpisu polega na tym, że nie wiesz chyba czym jest doktryna i co w niej jest, a czego nie ma. I zaznaczam od razu – nie ma ani woła ani osiołka i tym podobnych rzeczy.

        Reply
        • Podkop 2 września, 2015 at 07:50

          Drogi Grafzero, to będzie długa odpowiedź.
          Jeżeli odniesiesz wrażenie, że mój ton jest nieco protekcjonalny ( sjp pwn protekcjonalny «traktujący innych z wyższością i pobłażliwą przychylnością; też: świadczący o takim traktowaniu» ) to jednak będzie zły odbiór, bo mój ton będzie tylko żartobliwy 🙂

          Mam takie skrzywienie w rozmowach z ludźmi, że zakładam, iż wiedzą oni co najmniej tyle ile ja. Nawet gdy w jakiejś tam dziedzinie wiedzą mniej np. historii starożytnej to w innej przerastają mnie o głowę jak nie więcej. Lubię też gdy ktoś traktuje mnie podobnie. Lubie się też uczyć, więc słucham z uwagą każdego kto ma inne zdanie, inaczej interpretuje fakty bo człowiek zawsze może się czegoś nowego dowiedzieć, skorygować swoje myślenie. Co do formy wypowiedzi to luźny ton i sposób mówienia bez nadęcia jest mi jak najbardziej bliski. Gdy trzeba mogę być jednak w nich rzeczowa, konsekwentna i bezlitośnie logiczna .

           

          No niestety ale w Twojej odpowiedzi widzę jedno wielkie pomieszanie z poplątanym. Zatem po kolei:

           

          No właśnie to po kolei rozplączę teraz to twoje pomieszanie z poplątaniem zostawione w komentarzu 😉

           

          „który wprowadził do doktryny nowe pomysły”
          Nie Paschazy do DOKTRYNY zaznaczam do DOKTRYNY żadnych nowych pomysłów nie wprowadził.

           

          Wprowadzić pomysł do doktryny to nie to samo co wprowadzić doktrynę.
          Pomysłem Paschazego mocno oj mocno lansowany przez niego i jego fanów (aby było jasne – słowa fan użyłam w formie żartu; pasowałoby też słowo wyznawcy, spadkobiercy czy uczniowie) była obecność ciała Jezusa w opłatku.

           

          Bo ani wołu ani osiołka w DOKTRYNIE nie ma,

          Nigdzie nie napisałam że są.
          Czytanie tekstu ze zrozumieniem jest łatwiejsze gdy robi się to bez emocji.

           

          a kwestie związane z Maryją jak już wykazałem nie zostały wprowadzone przez Paschazego a przez wcześniejszych Ojców Kościoła.

           

          No dobrze, skoro tak twierdzisz to proszę o konkretne teksty w których Maria tka zasłony świątyni i jako trzyletni berbeć pracuje tam jak kobieta trzydziestoletnia, karmią ją anioły, ma do obsługi dziewice i nie jest żoną Józefa tylko…no właśnie czym/kim?

          Gdybyś mi jednak próbowała udowodnić, że wół i osiołek są w DOKTRYNIE proszę znaleźć je tutaj Nigdzie indziej bo żadne jasełka, obrazki czy filmy nie są wykładnią DOKTRYNY.

           

          Hm… chyba dyskutujesz sam z sobą bo ja nic takiego nie napisałam.
          Wróć do mojego tekstu 🙂

          „Swoje opowieści na motywach biblijnych traktował jak objawienie i wiele z tych opowieści przyjęło się w kościele jako tradycja.”
          Poproszę o dowód na to, że Paschazy traktował swe opowieści jako objawienie.

          Za SJP PWN

          objawienie

          1. «fakt, zjawisko, osoba itp., które pojawiły się nagle i odkryły przed kimś coś dotąd nieznanego»
          2. «nagłe uświadomienie sobie istnienia czegoś dotąd nieznanego»
          3. «nagłe ukazanie się jakiegoś zjawiska»
          4. «zespół tez i zasad wiary uznanych za pochodzące od Boga»
          Opowiada o rzeczach nieznanych – lansuje obecność ciała Jezusa w opłatku.

           

          „Popatrz na jakiegoś trzylatka i oceń na ile może on mądrze mówić, modlić się godzinami i pracować jak dorosły.”
          Jeżeli ludzkie kobiety mogą rodzić gigantów to tym bardziej trzylatka może robić co powyższe. No chyba, że opowieść o gigantach traktujesz jako symboliczną to owe trzy lata również tak potraktuj. Bądź konsekwentna.

           

          Ja jestem,czasem do bólu.
          Trzylatek nie przemawia mądrze jak dorosły, nie jest w stanie modlić się godzinami i ma problem z dźwiganiem większego od siebie pluszaka. Ba, więcej bo miewa problem ze zgarnięciem zabawek po zabawie do kosza. Czasem zmęczy do sama zabawa i zaśnie sobie na dywanie, jedzenie też bywa męczące i możne kimnąć prosto nosem w talerz 😉 Jeżeli nie masz znajomych z takimi szkrabami to poobserwuj dzieciaki na placach zabaw ile mają sił i mądrości 🙂

           

           

          Giganci nie rodzą się gigantami. Nawet słoniątko gdy przychodzi na świat ma rozmiary do ogarnięcia 😉
          A serio – to noworodki mogą być różnej wagi i wielkości. Rodzą się i dzisiaj takie jak ten maluch

           

          [caption id="attachment_5091" align="aligncenter" width="450"]Źródło Źródło[/caption]

           

          Kolejna rzecz to to, że wielcy ludzie niekoniecznie wyrastają z największych noworodków a często z przeciętnych a nawet małych.
          Jak sądzisz czy ten gość miał mamę gigantkę?
          Ona stoi obok i nie jest wielkoludem 😉

           

          [caption id="attachment_5093" align="aligncenter" width="293"]Źródło Źródło[/caption]

           

          „Nie będę jednak ich traktować na równi z Biblią”
          A czy istnieje dogmat nakazujący wiarę w Woła i Osiołka pod karą potępienia? Nie.

           

          Uuuu, ktoś tu nie odrobił lekcji a chce innych pouczać 😉
          Wcześniej pisałeś o tych bydlątkach jako o doktrynie teraz o dogmacie a to dwie różne sprawy. Jako, że już o tym mówiłam odeślę cię na Kwadrans do odcinaka „O kilku definicjach”

          Powtórzę też: rozmawiamy o moich wypowiedziach czy komentujesz jakiś inny nieznany mi tekst?

           

          Zatem opowieść Paschazego nie jest traktowana przez nikogo na równie z Biblią. Zaś to co pisze na temat Maryi jak już wykazałem była w Kościele od początku.

           

          Patrz wyżej i proszę o konkretne teksty to możemy o nich pogadać. Nie zmieni to jednak w niczym faktu, że w Biblii takich opowieści nie ma.

          „Mówi o nadaniu kobiecie tytułu „królowej dziewic”
          Ok teraz rozumiem. Tylko co z tego? Gdzie jest jakiś przepis aby kogoś tak nie tytułować?

          Przepis?

          Pozwolę sobie być teraz bardzo czepialska i wytknąć twoje „jedno wielkie pomieszanie z poplątanym
          Napisałeś, że „że Paschazy podaje jednak pewne fakty – jeśli Maria przy zaślubieniu Józefa nazywana jest królową,”.
          Nie przy zaślubinach mój drogi adwersarzu co ci wykazałam w poprzednim komentarzu.
          Anielskie potwierdzenie tytułu to już nie byle śmiech i chichy moim zdaniem.
          Czujesz różnicę kalibru między jak sugerowałeś miedzy folklorem ślubnym i nazywaniem jej królowa a anielskim potwierdzeniem tytułu?
          Ach, no i ta urocza niekonsekwencja 😉
          Piszeż przecież również tak „Zaś to co pisze na temat Maryi jak już wykazałem była w Kościele od początku.”
          Czyżby?

           

          „Problemem jest to, że te bajki tak zagnieździły się w naszej kulturze i tradycji, że nawet nie staramy się odsiać ich od tego co chrześcijaństwo szumnie nazywa „Słowem Bożym” czyli Pismem Świętem.”
          Na całe szczęście doktryna Kościoła nie ma z tym problemu. Nie wiem jak gdzieś indziej.

          Doktryna chrześcijańska ma z tym problem i to duży.
          Większość kościołów – bo nie ma takiego tworu jak jeden kościół chrześcijański – ma z tym problem.
          Kościół Rzymsko Katolicki ma z tym problem, ma Prawosławie, mają Koptowie i Asyryjczycy, mają nawet protestanci i co może zaskoczyć świadkowie Jehowy ale to już temat na osobne wpisy o historii chrześcijaństwa, które będą w swoim czasie na Podkopie.
          KRK stawia tradycję na równi z Pismem i nauczaniem kościoła (czytaj teologów KRK).
          Nie wiem o jakim kościele wolnym od tego problemu piszesz, bo ja nie znam takiego.

          Cały problem tego wpisu polega na tym, że nie wiesz chyba czym jest doktryna i co w niej jest, a czego nie ma. I zaznaczam od razu – nie ma ani woła ani osiołka i tym podobnych rzeczy.

          Problemem jest to że nie przeczytałeś mojego tekstu dokładnie i chwilami dyskutujesz sam z sobą o rzeczach o których nie wspomniałam.
          Co do mojej znajomości doktryn i dogmatów to znam – i to moim skromnym zdaniem znam je całkiem dobrze. Tak te z zachodniej wersji chrześcijaństwa jak i wschodniej.
          Lubie wiedzieć co skąd się wzięło nim uznam za swoje i zgodne z moim myśleniem i wiarą.
          Dlatego z całą powagą powtórzę: legendy, bajki i opowiastki stały się tradycją, tradycja doktryną i …mamy co mamy.
          Smutne.

          Reply
  • inkwizytorka 22 września, 2015 at 02:00

    Narodziny Chrystusa obok woła i osła 4 w. p. Ch. patrz Wikipedia Czyli takie wyobrażenia występowały już we wcześniejszych wiekach. Dość ryzykowna będzie zatem teza, że to akurat Paschalis utrwalił ów wizerunek skoro pokazywano go znaczenie wcześniej.

    Reply
    • Podkop 22 września, 2015 at 04:37

      Ryzykowna teza?
      Napisałam:

      „To apokryfy jak ten utrwaliły pewne obrazy w czymś co nazwę świadomością chrześcijańską. Mamy więc staruszka Józefa, czternastolatkę Marie, stajenkę z wołem i osłem, Weronikę i jej chustkę oraz inne barwne dodatki.”

      Autor/autorzy hasła w Wikipedii, na które się powołujesz piszą

      „A donkey (or ass) and an ox typically appear in nativity scenes. Besides the necessity of animals for a manger, this is an allusion to Isaiah: „the ox knoweth his owner, and the ass his master’s crib; but Israel doth not know, my people doth not consider”Isaiah 1:3. The Gospels do not mention an ox and donkey[22] Another source for the tradition may be the extracanonical text, the Gospel of Pseudo-Matthew of the 7th century. (The translation in this text of Habakkuk 3:2 is not taken from the Septuagint.):[23][24] (…) The ox traditionally represents patience, the nation of Israel, and Old Testament sacrificial worship while the ass represents humility, readiness to serve, and the Gentiles.[25]
      The ox and the ass, as well as other animals, became a part of nativity scene tradition. In a 1415, Corpus Christi celebration, the Ordo paginarum notes that Jesus was lying between an ox and an ass.[26] Other animals introduced to nativity scenes include elephants and camels.[16]”

      Chcesz powiedzieć, że Ewangelia Pseudo-Mateusza nie utrwaliła obrazu osła i wołu w tradycji chrześcijańskiej?

      Reply
      • inkwizytorka 22 września, 2015 at 05:59

        Tak. Popularność tego apokryfu przypada dopiero na 13 wiek. Obraz wołu i osła istniał już wcześniej (trudno powiedzieć jak długo). Z całą pewnością w mentalności ludzkiej utrwalił go św. Franciszek (patrz jego żywot).

        Reply
        • Podkop 22 września, 2015 at 09:14

          Oczywiście, że obraz wołu, osła jak i gołębia oraz winogron – które są obok siebie na tym kawałku sarkofagu, który podlinkowałaś – są od dawna w symbolice chrześcijańskiej a wcześniej żydowskiej i mają swoje źródło w Biblii.
          Jednak od tego apokryfu te dwa ssaki lądują na stałe do tradycji chrześcijańskiej jako współlokatorzy stajenki betlejemskiej.

          ps. temat żłobka poruszałam i tu Gdzie w stał żłobek betlejemski: w szopie, czy jaskini ?

          Reply
  • Mariusz 26 grudnia, 2016 at 08:37

    A co sądzisz o Protoewangelii Jakuba ?

    Reply
    • Podkop 29 grudnia, 2016 at 05:08

      Dla mnie to jeden z ciekawszych apokryfów. Po Nowym Roku będzie o nim na Podkopie.

      Reply

Komentarze trzymające się tematyki artykułów na Podkopie są publikowane niezależnie od tego, czy są pozytywne czy negatywne. Te zawierające wulgaryzmy, hejterskie, spamujące linkami niezwiązanymi z komentowaną treścią, nie są publikowane. Obrażanie innych komentujących, osoby wymienione w artykule lub mnie, autora Podkopu, zaowocuje blokadą konta.

Odpowiedz na „grafzeroCancel Reply

Translate »