Jak zarazy, epidemie i choroby zmieniały losy świata.

Historię tworzą wielcy wodzowie, królowie.
To wojny i bitwy, zmieniają dzieje narodów.
Gdy sięgnąć po pierwszą z brzegu książkę, o historii jakiegoś kraju, regionu czy epoki, właśnie takie wojennopolityczne i wielkoprzywódcze opowieści, będą zapełniać jej treść.
Wszystko przeplatane nazwiskami wielkich i ważnych, nazwami miejsc w których dziejowe wydarzenia się odbywały, jak dobre ciasto poprzetykane datami, w których to dzieje nabierały tego, a nie innego kierunku, losy ludzkości kształtu.

Sądzicie, że to prawda?

Hm…
To tylko pozorna prawda.
Taka miła dla naszego ego, no bo to my kształtujemy nasz świat i przyszłość. Czasem robimy głupoty, dopada nas pomroczność krwawa i mordujemy się, zmniejszając populacje o dziesiątki tysięcy czy miliony.
To jednak my, ludzie, mamy wpływ na to w jakim miejscu dziejów się znajdujemy.
No tak, czasem jakieś trzęsienie ziemi rozwali nam z mozołem budowane miasta, wulkan zasypie je popiołem czy jakieś tsunami, zmiecie z powierzchni ziemi całe regiony.
To jednak siły potężnej natury.
Kosmos wielki, my mali i te sprawy, więc na to nie mamy wpływu, ale jeżeli chodzi o żywe stworzenia na tej naszej planecie, to my, ludzie, kreujemy tu dzieje.

 

Losy ludzkości są mikrobami pisane

 

Miło się tego słucha, jednak nie my tu kreujemy dzieje.
Nie, nie będę teraz pisać o Bogu, który ma ten cały grajdoł w swoim ręku i od którego jesteśmy zależni.
Wiecie, że wierze w Boga, Boga Biblii konkretnie i nie uważam człowieka za kreatora dziejów.
Jednak nawet dla ateistów mam pewną wiadomość: losy ludzkości są mikrobami pisane.
Mówię całkiem serio.
Wiele razy choroba władcy czy wodza, zmieniała wynik bitwy. Zarazy i epidemie doprowadzały do upadku królestw, a choroby decydowały o takim, a nie innym, rozwoju cywilizacji.
Czasem, to epidemia dziesiątkująca ludność kraju była pretekstem do wojny.

Stali czytelnicy Podkopu domyślają się skąd ten chorobowy cykl.
Ostatnio, przez małe niewidoczne paprochy, tak nazywam wirusy i bakterie, byłam uziemiona i wyłączona z normalnego życia, przez bite sześć tygodni.
Ja jestem małą mrówą, więc na dzieje ludzkości, moje chorowanie wpływu nie miało, no poza najbliższymi.
Co innego jednak gdy choroba dopadnie takiego cesarza jak Marek Aureliusz.
Tam choroba może już nieźle namieszać.
Zacznę jednak od bardziej współczesnej epidemii, która bez dwóch zdań, zmieniła obraz świata.

Kilka liczb.
I wojna światowa, to około 10 mln zabitych i 8 uznanych za zaginionych.
Ta wojna sprzed 100 lat, to dziwny konflikt, w którym w pojedynczych bitwach ginęły setki tysięcy żołnierzy.
Takie bitwy, to ta nad Sommą, pod Verdun, Ypres czy Łodzią.

Tuż przed wybuchem tego starcia mocarstw wielkich i mniejszych, Imperium Osmańskie chciało definitywnie rozwiązać „problem” ormiański, chrześcijan asyryjskich i Greków.
Realizowało ten plan skrupulatnie w latach 1914- 1921. To tymi tureckimi sposobami rozwiązania kwestii niechcianych narodów zafascynowany był Hitler.
Tak dla rzetelności informacji muszę dodać, że mordy często były dokonywane rękami Kurdów, którzy prześcigali się w okrucieństwie, w wykonywaniu osmańskich rozkazów.
Zginęło wtedy kilka milionów chrześcijan pochodzących z tych trzech narodów.

W 1914 roku wybuchł konflikt, nazwany później I wojną światową. To była krwawa wojna.
W Europie ginęli w niej głównie młodzi mężczyźni, bo była to jednocześnie ostatnia wojna w starym stylu, toczona przez armie i pierwsza nowoczesna, zmechanizowana, gdzie ofiary nie ścielą się głównie na polach bitew ale i daleko za frontem.
Świat był tą wojną rozbity.
Stare porządki legły w gruzach.
Monarchie upadły i… ludzi zdziesiątkowała pandemia grypy.

 

Grypa hiszpanka

 

To była ta złą sławą okryta, grypa hiszpanka.
Szalała w latach 1918-1919. Przetoczyła się przez glob w trzech falach: wiosna 1918, lato 1918 i wiosna 1919 roku.
Atakowała ludzi w sile wieku, zdrowych, silnych. Nie chorowali, a w każdym razie rzadko umierali na nią starsi ludzie czy dzieci, chorowite osoby, osłabione.
To była dziwna choroba. Zabiła ponad 50 mln ludzi.
Z jednej strony wojna i 10 mln zabitych, zmieniły myślenie ludzi o przyszłości, władzy, sposobie życia – to wtedy kobiety musiały zastąpić pierwszy raz, na taką skale mężczyzn w fabrykach, na farmach i w zawodach do tej pory często dla nich niedostępnych.
Z drugiej strony choroba i śmierć 50 mln ludzi, nie pozwalały się tak cieszyć końcem zawieruchy wojennej.
Deficyt młodych ludzi, zwłaszcza mężczyzn, musiał odbić się na gospodarce, relacjach społecznych.
Ci którzy przeżyli, zachłysnęli się życiem.
Wybuchły lata dwudzieste. Kolorowe, z nową muzyką, tańcami, krótkimi sukienkami kobiet i całą tą dekadencją, którą przytemperował dopiero wielki kryzys i początki faszyzmów.

Sądzicie, że gdyby nie doświadczenia z grypą, na którą według szacunków chorowała 1/3 populacji ziemi, świat poszedłby w stronę roztańczonych w rytmie charlestona lat dwudziestych?
Tak to się już układa, że im więcej śmierci, tym więcej takiego wybuchu, zachłyśnięcia się życiem, tych którzy przeżyli. To nic złego, to nawet zrozumiałe i normalne, ludzkie ale… czasem idzie to za daleko i ciągnie za sobą skutki, w postaci reakcji jaką są wszelkie „-izmy”.
Tym razem, były to te w kolorze brunatnym i te powiewające na czerwono.
Faszyzm, komunizm i japoński imperializm dały owoce już w latach trzydziestych.
Wybucha kolejna wojna.

II wojna światowa, to około 80 mln ofiar. Piszę około 80 bo liczby są różne, od 60 do ponad 90 mln.
Nigdy nie dowiemy się już tego dokładnie.
W Azji tuż przed wybuchem II wojny światowej, toczyła się już wojna podczas której Japończycy potrafili zmasakrować takie miasta jak Nankin.
Nie mówię tu, że jedynie pandemia grypy hiszpanki doprowadziła do wybuchu II wojny światowej, ale że była jednym z czynników, które wprowadziły naszą cywilizację na równie pochyłą, prowadzącą ku niej.

Ile razy choroby zmieniały dziej ludzkości?
Tego nikt nie jest w stanie zliczyć.
O kilku największych epidemiach, tych starożytnych, chcę wam opowiedzieć.
Zacznę od zarazy, która zabiła człowieka szanowanego i podziwianego do dzisiaj przez wielu, w tym przeze mnie. Był myślicielem, filozofem, strategiem, wodzem, cesarzem, mądrym władcą.
Co zabiło Marka Aureliusza i dziesiątki tysięcy obywateli cesarstwa, którym władał?

Cdn.

Beata

2 komentarze

  • Jhazper 7 maja, 2015 at 11:22

    Fajnie to napisałaś, nabrałem ochoty na kolejny odcinek 😉

    Reply
    • Podkop 7 maja, 2015 at 12:12

      Dzięki 🙂

      Reply

Komentarze trzymające się tematyki artykułów na Podkopie są publikowane niezależnie od tego, czy są pozytywne czy negatywne. Te zawierające wulgaryzmy, hejterskie, spamujące linkami niezwiązanymi z komentowaną treścią, nie są publikowane. Obrażanie innych komentujących, osoby wymienione w artykule lub mnie, autora Podkopu, zaowocuje blokadą konta.

Odpowiedz na „PodkopCancel Reply

Translate »
Close