Montaniści – frygijska herezja

Frygia to kraina leżąca w północno-zachodniej części Anatolii. Było to dawniej królestwo Midasa. Miał panować w tej bogatej i żyznej krainie w VIII w. p.n.e.

Tak, to ten sam, który zamieniał w złoto wszystko czego się dotykał. Był bardzo bogatym człowiekiem i omal nie umarł z tego powodu z głodu, bo w złoto zamieniał się każdy kęs jedzenia który chciał ugryźć. Pozbył się złotego dotyku myjąc ręce w Pektolu który od tego momentu stał się potokiem złotonośnym. To dzięki niemu władcy Sardes zawsze mieli tego szlachetnego metalu pod dostatkiem.

Stolicą Frygii było Gordion.

Z czymś wam się nazwa tego miasta kojarzy?

Węzeł gordyjski!

Zawiązał go pewien chłop po tym jak został królem Frygii. Wyrocznia mówiła, że ten kto go rozwiąże zostanie władcą świata.  Wielu próbowało ale uporał się z nim dopiero Aleksander Macedoński. Nie szarpał sznura i nie kombinował za dużo.

Po prostu go przeciął.

Myślenie niekonwencjonalne górą!

Frygia w VII w p.n.e. jest pod panowaniem Sardes, później na krótko Persów aż wreszcie zagarnęli ją władcy Pergamonu. Wraz ze spadkiem po Attalidach dostała się Rzymowi i stała częścią prowincji Azja

Chrześcijanie są tu obecni prawie od początku. Pierwsze kościoły były zakładane przez apostołów. Sardes mogło się poszczycić tym , że uczniowie apostoła Jana byli tam biskupami jak Polikarp.

To w tych, jednych z pierwszych i bardzo prężnie rozwijających się gminach chrześcijańskich pojawił się ruch nazywany dzisiaj dość powszechnie herezją frygijską czy montanizmem.

Wszystko zaczęło się od wystąpienia niejakiego Montana i kilku osób z nim związanych, koło roku 155 n.e. a twierdzących, że przemawia przez nich Duch Święty. Mieli proroctwa i inne dary duchowe o których wspomina Nowy Testament.

Głosili bardzo rygorystyczne zasady moralne. Sporo pościli, nie chcieli się w niczym upodabniać do sytego i pełnego rozrywek świata rzymskiego.

Gdyby tylko o to chodziło pewnie skończyłoby się to dla nich jak dla późniejszego ruchu monastycznego, czyli mieli by nawet błogosławieństwo formującej się klasy władz kościelnych ale..

No właśnie.

Ten ruch – bo był to ruch nie osobna grupa. Montaniści ( ludzie mówiący o sobie, że mają Ducha Świętego i dary duchowe) byli obecni wkrótce w całej Frygii i nie tylko. Występowali otwarcie przeciw nadmiernej władzy starszych (prezbiterów nazywanych też biskupami, czyli zarządzającymi), przeciw stawianiu formującej się tradycji i obrzędowości nad prowadzenie kościoła przez Ducha Świętego. Ostro krytykowali pobłażanie pewnym grzechom w kościołach.

Kategorycznie sprzeciwiali się unikaniu męczeństwa za wiarę w Chrystusa, a to zdarzało się bogatym wierzącym coraz częściej. Kasa zawsze robiła swoje – można się wykupić lub zorganizować ucieczkę. Biedni takiej możliwości nie mieli.

Ruch rozlewał się po kościele. Większość biskupów wystąpiła ostro w obronie tradycji, która już się ukształtowała no i w obronie swojej uprzywilejowanej pozycji między wierzącymi,. Nie byli już zarządzającymi którzy mieli być nienaganni i świecić przykładem reszcie służąc im ale stali się tymi, którzy wiedzą lepiej, tworzą zasady i prawa, są bliżej Boga.

Montaniści głosili również ponowne rychłe przyjście Pana Jezusa na ziemię. Wierzyli, że Nowa Jerozolima będzie zlokalizowana gdzieś we Frygii.

Przepowiadali też, że po śmierci jednej z prorokujących kobiet ( po 170 r n.e.) nastanie wielkie prześladowanie, przyjdzie wojna i koniec.

Hm..

Niby nic takiego się nie stało patrząc z naszej perspektywy.

Jednak wielkie prześladowania w III i IV w. miały miejsce. Kościół zmienił się odkąd jego romans z cesarzami się zacieśnił. Imperium Romanum się rozpadło.

Ruch montanistów przetrwał do IX wieku pomimo prześladowań tak z zewnątrz (byli chrześcijanami, których nie lubiło państwo) jak i wewnętrznych ( biskupi walczyli o zachowanie staus quo władze kościelne).

Przez cały ten czas chrześcijanie związani z tym ruchem umierali podczas prześladowań dając przykład swojej niezłomnej wiary i odwagi.

Pomimo potępienia montanistów jeden z jego czołowych przedstawicieli, do tego taki, który posunął radykalizm moralny do …hm.

Jak dla mnie to odjechał niemiłosiernie w tym umartwianiu i narzucaniu ograniczeń ludziom.

O kim mowa?

O Tertulianie.

Ten czołowy pisarz i apologeta wczesnego chrześcijaństwa był bardzo ceniony przez współczesnych. Prawnik pochodzący z dobrej rodziny kartagińskiej koło 190 r nawrócił się i został chrześcijaninem, a od 207 to gorliwy montanista.

Ciekawe, że z jego pism jednak kościoły ponicejskie korzystają nadal chociaż dalej mają alergię na wszystko co im przypomina o montanizmie i powodach wybuchu tego ruchu w kościele.

Więcej o tym ruchu i Tertulianie znajdziecie po wakacjach na Kwadransie z Podkopem.

Następny artykuł poświęcę Laodycei

 

 

No Comments

Komentarze trzymające się tematyki artykułów na Podkopie są publikowane niezależnie od tego, czy są pozytywne czy negatywne. Te zawierające wulgaryzmy, hejterskie, spamujące linkami niezwiązanymi z komentowaną treścią, nie są publikowane. Obrażanie innych komentujących, osoby wymienione w artykule lub mnie, autora Podkopu, zaowocuje blokadą konta.

Leave a Comment

Translate »