Inskrypcja z Behistun – jak Darusz Wielki został królem. Klucz do odczytania pisma starożytnych Persów

Behistun lub Bisotun – jak jest nazywane to miejsce, leży mniej więcej w połowie drogi między Teheranem a Bagdadem, na ziemiach dzisiejszego Iranu. Kiedyś ziemie te były sercem starożytnej Persji. Gdy władali nimi wielcy królowie Medii i Persji biegł tędy szlak łączący Babilon, Suzę i Ekbatane – dawną stolicę Medów. Dzisiaj na jej gruzach wznosi się Hamadan.
Kupcy, wojsko i wędrujący starożytnym szlakiem ludzie w Bahistun wchodzą w „Miejsce bogów” – bo tak brzmi to po przetłumaczeniu. Dziwna góra o dwóch wierzchołkach sama w sobie jest ciekawa, nie dziwi więc, że to właśnie ją wybrał Dariusz I nazywany też Wielkim, na pozostawianie potomnym informacji o sobie i tym jak stał się królem Persów i Medów od 522 roku p.n.e. do 486 roku p.n.e.

100 metrów nad ziemią, na trudno dostępnej ścianie skalnej władca kazał wykuć kilkanaście postaci i trójjęzyczny napis. Owe postacie to sam Dariusz, któremu towarzyszą dwaj żołnierze oraz dziewięciu pokonanych wrogich królów, stojących przed nim ze skrępowanymi rękami. Zwraca uwagę ostatnia, mająca na głowie wysoką czapkę, która kojarzy się dzisiaj ze skrzatami. Kilka słów o niej na końcu. Noga króla przygniata do ziemi jeszcze jednego nieszczęśnika. Nad tymi postaciami unosi się uskrzydlony dysk a w nim kolejna postać. Całość ma 15 m wysokości i 25 m dlugości. Dziwna scena przez stulecia była różnie odczytywana. Widziano tam Zeusa, nauczyciela karcącego uczniów i Jezusa wstępującego do nieba. Prawdziwe przesłanie poszło w zapomnienie.

 

Dopiero od 180 lat inskrypcja jest dla nas zrozumiała. Stało się to dzięki młodemu Brytyjczykowi Henremu Rawlinsonowi. Warto zapamiętać to imię i nazwisko – jest to bardzo ciekawa postać. Lubię tego gościa. Chociaż od jakiegoś czasu kilku badaczy usiłowało rozgryźć pismo klinowe, szło im opornie. Dopiero odwaga i nieco szalony pomysł, by wdrapać się na skałę w Behistun by go skopiować, następnie przetłumaczyć, pozwolił pchnąć rozgryzanie klinów do przodu. Historia zaś którą zapisano w Behistun jest bardzo ciekawa.
Dariusz opowiada w niej jak to z woli nieba został królem królów – bo tak się tytułował.
Wola nieba to dla Dariusza wola Ahura Mazdy jego boga. Jest on tym, co nazwalibyśmy dobrem, mądrością. To bóg do dzisiaj czczony przez zaratusztrian.

 

W roku 522 p.n.e. imperium Medów i Persów miało jako króla Kambyzesa, syna Cyrusa Wielkiego. Latem tego roku walczył on w Egipcie, chcąc podporządkować sobie kraj nad Nilem oraz jego władcę Psametycha III. Szło mu całkiem nieźle, jednak jak opisuje go Herodot, był szalonym człowiekiem, a to nigdy nie kończy się dobrze. Nie lubili go Egipcjanie, nie lubili Persowie.
O ile Egipcjan można zrozumieć, bo przecież podbił ich kraj, to czym zasłużył na bunt własnych poddanych, nie do końca wiemy. Miał zadrzeć z arystokracją, ukrócając jej przywileje, miał też zamordować swojego brata Bardija. Jednak to ów brat miał wszcząć właśnie rebelię przeciw Kambyzesowi – i tu robi się dziwnie i gmatwa sprawa.

 

Gdy Kambyzes zaniepokojony rebelią wracał z Egiptu, zmarł nagle.
Jak?
Tego nie wie nikt.
Jedni widzą tu wypadek, inni samobójstwo a nawet morderstwo. Nie wiemy na pewno jak zszedł z tego świata syn Cyrusa Wielkiego.

 

Imperium zostało bez króla lub raczej z królem samozwańcem, który wywołał rebelię przeciw legalnej władzy jeszcze za życia Kambyzesa.
Dariusz i jego ród oraz sześć innych rodów perskich postanowiło zdusić rebelię. Jak postanowili tak zrobili, jej przywódca został zabity.
Jak przeczytacie w inskrypcji z Behistun, przywódcą rebelii miał być mag Gaumata podszywający się pod zamordowanego brata Bardiję.
Wiemy na pewno, że po zabiciu owego Gaumaty rody Perskie oddały władzę w ręce Dariusza. Rebelię trzeba było jednak dusić jeszcze dwa lata.
Ten długi okres przywracania spokoju w imperium jest zastanawiający, bo czy zwykły kapłan (mag w tym miejscu i czasie to włanie kapłan, nie czarownik jak to rozumiemy dzisiaj) mógł mieć aż takie poparcie?
Dariusz po pokonaniu Gaumaty lub jak chcą inni – Bardiję, poślubił Atossę, córkę Cyrusa Wielkiego, siostrę Kambyzesa i Bardiji z tej samej matki co i oni.
Być może chciał w ten sposób wskazać na ciągłość rządów i uprawomocnić swoje królowanie. Pochodził co prawda z tego samego rodu co poprzednicy (Achemenidzi) i wskazywał na Teispesa jako swojego przodka, ale może to nie wystarczyło.
Małżeństwo zawarto, jego owocem jest Kserkses, następca Dariusza.

Pewna informacja o Atossie może zaciekawić. Mówi coś o medycynie  perskiej. Miała ona guza piersi.
Został on wycięty, a królowa miała dożyć 75 lat.

 

Napis, jaki kazał wykuć Dariusz I by zostawić przekaz potomnym to trzy kolumny tekstu w piśmie klinowym, ale spisane w różnych językach: po akadyjsku, elamicku i persku.
To właśnie dzięki temu potrójnemu zapisowi stał się on dla pisma klinowego tym, czym kamień z Rosetty dla egipskich hieroglifów.

Dzisiaj relief jest jednym z najważniejszych zabytków perskich i mezopotamskich (pismo), a także archeologii biblijnej (osoba Dariusza).

 

Ostatnia postać reliefu, ta w wysokiej czapce to pokonany Scyta dokładniej Saka — tak ich nazywali Persowie. Dariusz miał z nimi spory problem. O ile udało mu się pokonać jakiś mały kawałek scytyjskich ziem na początku panowania, to później było już tylko źle i kompromitująco. W 513 wielka perska armia przekroczyła Bosfor, Dunaj i dalej blisko wybrzeża czarnomorskiego goniła Scytów po ziemiach dzisjeszego Naddnieprza, Ukrainy aż po Don. Scytowie zastosowali taktykę, która prawie 25 wieków później sprawdziła się różnie dobrze — opuszczali swoje puste osady, obozy i znikali jednocześnie jak duchy kąsili Perów. Wojna partyzancka sprawdza się od zawsze. Ostatecznie Dariusza zmusiła do odwrotu i pokonała zima. Był pierwszym, ale nie ostatnim, który tak skończył, chcąc podbić te ziemie.

 

 

 

 

Do napisania.
Beata

 

 

 


Uważasz, że artykuł może się komuś przydać – prześlij go dalej.
Chcesz być informowany o nowych wpisach na Podkopie subskrybuj go na maila (w bocznej kolumnie strony).

Pomożesz mi w utrzymaniu i rozwoju Podkopu stawiając mi „kawę” lub zostając Patronem Podkopu.


Brak komentarzy

Komentarze trzymające się tematyki artykułów na Podkopie są publikowane niezależnie od tego, czy są pozytywne czy negatywne. Te zawierające wulgaryzmy, hejterskie, spamujące linkami niezwiązanymi z komentowaną treścią, nie są publikowane. Obrażanie innych komentujących, osoby wymienione w artykule lub mnie, autora Podkopu, zaowocuje blokadą konta.

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Translate »