Na południu Nilu leżała w starożytności kraina nazywana Nubia. Dzisiaj to Sudan. Nad brzegiem rzeki żyli ludzie, budowano miasta i świątynie. Jest ich tam zadziwiająco dużo do dzisiaj. Między II i III kataraktą leżało Soleb. Amenhotep III wzniósł tam z pięknego piaskowca świątynie dla Amona i pamięci oraz czci faraona.
Do dzisiaj, zachowało się z niej kilka stojących kolumn, fragmenty ścian i sporo jej kamiennych bloków leżący na piachu, częściowo nim przysypanych. Wszystko razem wygląda nastrojowo. Kolumny sali hipostylowej pokrywały wizerunki żołnierzy ze skrępowanymi za plecami rękoma, każdy z nich miał na tarczy umieszczony napis, mówiący z jakiego ludu pochodził. To sposób w jaki faraonowie mieli w zwyczaju upamiętniać swoje zwycięstwa i pokazywać pokonanych wrogów. W tym wypadku niekoniecznie mamy do czynienia z pokonanymi przez Amenhotepa III wrogami a raczej po prostu z wrogami Egiptu. Nie był w przeciwieństwie do swoich poprzedników typem króla żołnierza.
Egipcjanie uprawiali propagandę rytą na ścianach świątyń, taką by przetrwała wieki, zresztą jak wszystko co wznosili. Faraon niekoniecznie pokonał przedstawiane tam ludy. Bywa, że przypisywał siobie jako zwycięstwo coś co było raczej klęską lub nierozstrzygniętą kampania, jak bitwa stoczona między wojskami Ramzesa II a Hetytami króla Muwatallisa II w 1274 roku p.n.e. pod Kadesz.
Chociaż świątynie i listy wrogów odkryto już w pierwszej połowie XIX wieku, to jednak dopiero podczas wykopalisk trwających w latach 1957-63, a prowadzonych przez Michela Schiff Giorgini odkryto je ponownie. Poskładano potłuczone fragmenty z wizerunkami jeńców, przetłumaczono napisy.
Jeden z odnalezionych wizerunków jeńców oraz napis na jego tarczy czy tez kartuszu okazał się bardzo ciekawe. Był niesyty uszkodzony.
Napis wygląda tak po rekonstrukcji

Można go przetłumaczyć jako „Kraina Szasu Jhwh” lub „Szasu z krainy Jhwh”.
Imię Boga jest zapisane tak jak w innych miejscach. Chciano je tłumaczyć jako toponim, ale nie ma nawet śladu wzmianki, słowa, wskazującego, że istniało miejsce noszące taką nazwę. Jest za to znany lud bez ziemi, który dopiero ją zdobywał, zasiedlał, czczący Boga o tym imieniu.
Amenhotep III rządził Egiptem około 1391 -1953 p.n.e. Jak to bywa z egipskimi latami panowania faraonów oczywiście bierzemy je +/-, w tym wypadku jednak wystarczy 15 lat. Jego rządy były czasami dobrobytu, który w dużej mierze był spadkiem po wielkich poprzednikach jak jego dziadek Amenhotep II i pradziadek Totmes III. Ten ostatni był faraonem całkiem niedawno, bo 35 lat wcześniej. Warto wiedzieć o Amenhotepi III, że był ojcem Echnatona, faraona heretyka oraz że posągi nazywane Kolosami Memnona przedstawiają właśnie jego, są częścią jego zniszczonej świątyni grobowej.
Szasu dla Egipcjanina oznaczało pasterza, koczownika czy też półkoczownika. Jest to nazwa ludu która pojawia się nie tylko w tym miejscu. Wspominają o nich między innymi egipskie teksty z Amarny. Mieli być w dzisiejszej Syrii, Libanie, Kanaanie, Jordanii. Zawsze są postrzegani jako wrogowie Egiptu, który ich nie kontrolował. Szasu walczyli na przykład w bitwie pod Kadesz przeciw Ramzesowi II.
Szasu, lud jeszcze bez ziemi, ale z Bogiem o imieniu Jhwh. Tak, to więcej niż prawdopodobne, że są to Izraelici.
Wiem, że może pojawić się pytanie jakim cudem nie kontrolował ich Egipt, skoro żyli w Kanaanie zależnym i kontrolowanym przez faraonów?
W Europie i nie tylko od wieków żyje lud, którego nikt nie kontroluje. Mają swój język, zwyczaje, prawa. Nawet gdy pozornie dostosowują się do miejsca, w którym mieszkają to są to tylko pozory. Tak tylko wydaje się czasem miejscowym, gdy jest im to na rękę. Zresztą nie są przywiązani do miejsca. Przekraczali granice przez wieki i nadal to robią, legalnie lub nie. Tym ludem są Romowie. Tak ich nazywa się od niedawna, bo przez wieki byli Cyganami. Tak, ta nazwa miała i ma pejoratywne zabarwienie, dlatego sami siebie tak by nie nazwali.
Przypominają ci Szasu?
Niekontrolowalny lud chociaż żyje na ziemiach teoretycznie mających władców i kontrolowanych przez wielkiego faraona, nazywanych przez nich imieniem, którym sam siebie nie nazywa. Dlatego, moim zdaniem, w Biblii nie ma wymienionych Szasu, chociaż wymienia ona wiele ludów zamieszkujących ten region w długim czasie. Dla Egipcjan byli pasterzami bez ziemi, znali jednak ich Boga.
Teraz wisienka na tym torcie.
Mówimy o połowie XIV wieku p.n.e. Są jednak wspominani już nieco wcześniej, w XV wieku. Mamy więc lud pasterzy bez ziemi, uznawanych za wrogów Egiptu, który między XV a XIII wiekiem sieje zamieszanie na ziemiach wkoło Jordanu. Robili to dłużej, ale od XIII wieku p.n.e. nazwano ich już ich własnym imieniem.
Wszystko ładnie się składa i chociaż dla mnie, to więcej niż mocna teoria, jednak to nadal nie fakty. Warto o tym pamiętać. Zbierać jednak te puzzle, których jest już naprawdę dużo i powoli składać cały obraz historii zapisanej w Biblii, przeniesiony na to co znamy z wykopalisk i zapisków.
Na koniec przypomnę o datowaniu wyjścia z Egiptu, które ma dwie wersje.
Niemożliwa do obrony, w której wykopaliska i zapiski nie składają się w spójny obraz, ale tradycyjna, zabetonowana w przekonaniach wielu, umieszczona w XIII/XII wieku p.n.e.
Druga to ta z połowy XV wieku p.n.e. którą właśnie uzupełniła inskrypcja z Soleb i Szasu, do których jeszcze wrócę.

Do napisania.
Beata
Uważasz, że artykuł może się komuś przydać – prześlij go dalej.
Chcesz być informowany o nowych wpisach na Podkopie subskrybuj go na maila (w bocznej kolumnie strony).
Pomożesz mi w utrzymaniu i rozwoju Podkopu stawiając mi „kawę” lub zostając Patronem Podkopu.

Brak komentarzy
Komentarze trzymające się tematyki artykułów na Podkopie są publikowane niezależnie od tego, czy są pozytywne czy negatywne. Te zawierające wulgaryzmy, hejterskie, spamujące linkami niezwiązanymi z komentowaną treścią, nie są publikowane. Obrażanie innych komentujących, osoby wymienione w artykule lub mnie, autora Podkopu, zaowocuje blokadą konta.