Gryfy – mityczne stwory ciągle żywe

Wiele starych, uznawanych dzisiaj za mityczne stworzeń żyje od tysięcy lat w sztuce, mitologii i przekazach różnych ludów, należących do różnych kultur. Jednymi z tych bardzo mocno wrośniętych w ludzką pamięć są gryfy. Taki klasyczny to hybryda lwa i orła z cielskiem lwa, orlą głową i skrzydłami. Bywały jednak takie bez skrzydeł, które zamiast przednich łap lwa miały szpony drapieżnego ptaka. Wariacje były różne zależnie od miejsca i czasu, w którym je przedstawiano.

 

Gdzie mieszkają gryfy?

 

Gryfy są obecne w literaturze od czasu Greków po dzisiejsze bajki i fantastykę.

Czy tak wszechobecne stworzenie jest aby na pewno tylko wytworem wyobraźni ludzkiej?
Czy też może kiedyś żyły te ogromne uskrzydlone czteronogie orlodziobe monstra?

Ojczyzna gryfów miała leżeć na północ od Scytii – tak przynajmniej twierdzą starożytni w tym Herodot.

 

„Jest znaną rzeczą, że w północnej części Europy znajduje się bezspornie najwięcej złota. Ale jak się je uzyskuje, tego także nie potrafię dokładnie podać; opowiadają, że jednoocy ludzie, Arimaspowie, podkradają je gryfom. Nie mogę nawet w to uwierzyć, że istnieją ludzie o jednym oku, którzy poza tym mają podobny do innych ludzi wygląd. A zatem krańce świata, które resztę ziemi otaczają i w sobie zamykają, widocznie same tylko są w posiadaniu tych rzeczy, które my uważamy za najpiękniejsze i najrzadsze.” Herodot Dzieje 3.116 i 4.25 „Poza nimi zaś w górę, jak mówią Issedonowie, siedzą jednoocy ludzie i strzegące złota gryfy; od Issedonów przejęli to podanie Scytowie, a od Scytów my znów je wzięliśmy i nazywamy jednookich po scytyjsku „Arimaspami”; bo arima zwą Scytowie jedynkę, a spu oko.”

 

 

Mityczny, legendarny czy nieznany?

 

Wiem, że usłyszawszy o jednookich ludziach od razu otwiera się w głowie szuflada z napisem „włożyć między bajki” jednak nim tam ich wpakujecie zostańcie jeszcze chwile ze mną w realu.
Herodot napisał, że tak ich nazywali Scytowie – „Jednoocy”.
„Jednoręki bandyta” nie jest ani żywy, ani bandytą, nie ma nawet ręki. Jest tylko maszynką do hazardu a blondynka bywa „złotowłosą”. Jednak z nadaniem takiej a nie innej nazwy, mającej jakieś tam swoje całkiem normalne, czasem prozaiczne wyjaśnienie nowe imię zaczyna żyć swoim życiem i czasem przybiera magiczno-mityczne znaczenie.
Tak jak z jednookimi Arimaspami, którzy niekoniecznie byli Cyklopami mogła mieć się sprawa z pilnowaniem złota przez gryfy. Jedni piszą, że pilnowały, znosiły do gniazda a inni, że mieszkały tam gdzie jest złoto.
W jakichś górach, wysoko te stworzenia miały zakładać swoje gniazda ale nie wybrały najmądrzej, bo ich miejsca gniazdowania leżały na terenach bogatych w kruszec, który od zawsze nakręcał ludzi i ich chciwość.

 

 

Gryfy zdobią salę tronową pałacu w Knossos -XV w p.n.e. Żródło

Gryfy zdobią salę tronową pałacu w Knossos -XV w p.n.e. Źródło

 

 

Sprowadziłam legendę do banału?
Nie a jedynie staram się patrzeć na zapisane dzieje ludzi przez pewne okulary, na których mam dwa szkła. Pierwsze to ludzka właściwość do kolorowania rzeczywistości. Znacie tę opowieść wędkarza o rybie, którą złowił, w której ona rośnie i rośnie w tej historii wraz z upływem czasu. Bywa, że w naszej pamięci wydarzenia nabierają magii, wielkości i znaczenia wraz z upływem lat.
Czasem widzimy emocjami coś czego nie dostrzega oko no i mamy opisy pełne achów i ochów na przykład nad jakimś miejscem. Gdy po takim opisie pełnym barw i fajerwerków – bo akurat dla nas było to miejsce specjalne- trafia tam znajomy robi wielkie oczy ze dziwienia. Nie ma tam nic poza powiedzmy zwykłą plażą, wodą i kawałkiem nieba.
Drugie szkło w moich okularach, przez które patrzę na dzieje to ludzki racjonalizm i odrzucanie wszystkiego co nie mieści się w przyjętym paradygmacie.

 


Szukanie czasem na siłę racjonalnego wytłumaczenia dla zjawiska o przyczynie i mechanizmie, o którym nie mamy bladego pojęcia. Wszystko dlatego, że wyartykułowanie „nie wiem”, „nie rozumiem”, „nie znam przyczyny i konsekwencji” budzi w nas demony, uświadamia, że nie mamy nad wszystkim kontroli.


 

Jak dla mnie gryfy i Jednoocy mogli sobie kiedyś tam żyć na północy. Piszą o nich poza Herodotem i Pliniusz, i Ajschylos. Ciekawostką niech będzie, że wszyscy oni wydają się bazować na informacjach z utworu, który jak wszystko wskazuje już w starożytności był znany jedynie z fragmentów dzieł niejakiego Aristeasa z Prokonnezu – na wpół legendarnego pisarza starożytności. Nie wiadomo kiedy żył. Mógł to być VII w p.n.e. a mógł żyć dwa wieki wcześniej czy później. On sam nie do końca wiadomo czy realny miał pisać o gryfach.
No dobrze ale nawet jeżeli żył sobie ten Aristeas w VII wieku to skąd o tysiąclecie starsze przedstawienia tych hybryd na terenie Grecji, wysp czy Krety?

 

Gryfy strzegą pałacu w Persepolis od ponad 2500 lat.

Gryfy strzegą pałacu w Persepolis od ponad 2500 lat.

 

No cóż, znaczy to tylko tyle, że o gryfach ludzie wiedzieli dużo wcześniej. Przedstawiano je jako dość krwiożercze stwory atakujące ludzi i zwierzęta, czasem towarzyszące władcom lub bogom. Są obecne w Egipcie – znajdziecie gryfa na palecie „Dwóch Psów” liczącej sobie już ponad 5000 lat,  Mezopotamii  Persji, Europie. Gryf był tak w Megiddo ponad 3000 lat temu jaki i  Olimpii 2400 lat temu. Zdobiły strzegły, czasem mordowały na tych przedstawieniach. Są bardzo popularne przez tysiąclecia jak na tak groźne potwory.

Jak były obecne w sztuce czasów faraonów tak są nadal. Dziwne to trochę, że miasta mają w herbach gryfy, biorą swoje nazwy od nich – Gryfów.
Gryf wszedł nawet do symboliki chrześcijańskiej, zdobi kościoły.

 

 

Gryf spod bazyliki św. Justyny w Padwie

Gryf spod bazyliki św. Justyny w Padwie

Gryf z kart Biblii

 

Gryf pojawia się też w Biblii. Jest tam słowo, które przez wieki tłumaczono właśnie jako „gryf” ale obecnie już się tego nie robi, bo przecież gryfów niema i nie mogły istnieć 😉
W Biblii Gdańskiej mamy więc Powt.Prawo 14,11-15

 

„Wszystko ptastwo czyste jeść będziecie. Te zasię są, których jeść nie będziecie: Orła, i gryfa, i morskiego orła. I sokoła, i sępa, i kani wedle rodzaju jej. Ani żadnego kruka wedle rodzaju jego. Ani strusia, ani sowy, ani wodnej kani, ani krogulca według rodzaju jego.”

W Tysiąclatce

 

„Wszelkie ptactwo czyste jeść możecie; tych zaś spośród ptaków jeść nie będziecie: orła, sępa czarnego, orła morskiego, wszelkich odmian kani, sępa i sokoła, żadnego gatunku kruka, strusia, sowy, mewy, żadnej odmiany jastrzębia, „

W Brytyjce wstawiono zamiast gryfa sępa górskiego, w Przekładzie Nowego Świata dano rybołowa.
No cóż, nie wypadało wywalić jednego ptaka – liczba sztuk nieczystych musiała się zgadzać więc wstawia się co sobie tłumacze wykombinują a prościej było napisać, że ów „peres” – nieznany gatunek, kiedyś identyfikowany z gryfem. Zadziałało racjonalizowanie o którym pisałam przy drugim szkle w moich okularach. Szkoda.

Były serpopardy, gryfy a więc czas na sfinksa w kolejnym odcinku o starożytnych potworach.

Beata

 


Podobał Ci się artykuł?
Zostaw komentarz, polub go na Facebooku.
Uważasz, że może się komuś przydać prześlij go dalej.
Chcesz być informowany o nowych wpisach na Podkopie subskrybuj go na maila (w bocznej kolumnie strony).


 

No Comments

Komentarze trzymające się tematyki artykułów na Podkopie są publikowane niezależnie od tego, czy są pozytywne czy negatywne. Te zawierające wulgaryzmy, hejterskie, spamujące linkami niezwiązanymi z komentowaną treścią, nie są publikowane. Obrażanie innych komentujących, osoby wymienione w artykule lub mnie, autora Podkopu, zaowocuje blokadą konta.

Leave a Comment

Translate »