Wydarzyło się — wiek VII i VI p.n.e. na świecie.

Zapraszam was dzisiaj do przeglądu wydarzeń z wieku VII i VI p.n.e. Szersze spojrzenie na dzieje daje możliwość dostrzeżenia niezauważalnych zależności, gdy przyglądamy się zbyt małemu obszarowi, umyka nam często łańcuch przyczyn i skutków. Efekt motyla bywa widoczny, dopiero gdy spojrzymy z dystansu na historię. Ten dystans dotyczy tak czasu, jak i przestrzeni.
Napisałam w poprzedniej części dwa zdania, które stają się powoli moim mottem.

 

 


Drobne decyzje zwykłego szarego człowieka mogą nie mieć znaczenia w skali globalnej dziejów ludzkości, ale mogą być też początkiem zmian, które ruszą lawinę wydarzeń. Im dłużej poznaję dzieje ludzkości i patrzę na historię, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wszystko ma ze sobą związek.


 

 

Co wydarzyło się na przełomie burzliwego VII i VI wieku p.n.e. w Egipcie, Asyrii, Babilonie, Izraelu, w kraju Medów i Persów, Lidii przeczytacie klikając w ten tytuł „Wydarzyło się — przełom VII i VI wieku p.n.e.

 

 

Grecja

 

Grecja wyszła właśnie z okresu nazywanego „wiekami ciemnymi”. To dość poetycki termin na czas od upadku wielkich kultur mykeńskiej i minojskiej do VIII wieku, o którym tak naprawdę mało wiemy. Sporo się zmieniło, ale nie do końca jest jasne dlaczego.
Oczywiście jest prosta odpowiedź: przyszli na te ziemie Dorowie, podbili stare ludy, zmienili język i kulturę itd. Dzisiaj często uznaje się Dorów za jedną z licznych grup, która szła z falą Ludów Morza. Przewróciły one do góry nogami starożytny Bliski Wschód, Anatolię i wstrząsnęły Egiptem na przełomie XIII i XII wieku p.n.e.
Jednak sprawa nie jest aż tak prosta. Co prawda zmieniło się pismo, nie używali już linearnego B ani czegoś jemu podobnego – teraz mieszkańcy Grecji przyjęli fenicki alfabet.
Najwyraźniej jednak nadal identyfikowali się ze starą kulturą regionu, zwłaszcza w Jonii. Homer dopiero co spisał Odyseję i Iliadę, w której królowie starych mykeńskich miast walczą pod Troją.
To czasy Hezjoda, który spisał mity Greków i uporządkował świat bogów, bogiń i tytanów, w jaki wierzyli mu współcześni.

 

Wieki VII i VI to szczytowy okres wielkiej kolonizacji, w którym miasta Greckie wysyłały statki z kolonistami wzdłuż wybrzeży Morza Śródziemnego i Czarnego by zakładali nowe greckie miasta. Południowa Italia i Sycylia stały się tak greckie, że nazywano te ziemie Wielką Grecją. Bardzo przypominała nowym osadnikom rodzimą Helladę, ale była o wiele urodzajniejsza.
Jak dużym przedsięwzięciem była wielka kolonizacja, niech mówią liczby.
W trochę ponad 200 lat założono około 200 kolonii, z czego sam Milet aż 90. Jednym z miast założonych w tym czasie a dokładnie w 660 roku p.n.e. było Bizancjum, które za kilkaset lat stanie się jednym z najważniejszych miast starożytnego świata.
Pomyślicie, że dla młodego Greka tego czasu taka podróż jako pionier do nowego miejsca była przygodą i szansą na wybicie się, wzbogacenie. Dla części na pewno, ale warto pamiętać, że większość nie płynęła dobrowolnie. Byli wyznaczeni przez miasto matkę i nie mieli nic do gadania. Pakowano ich na statek lub – jak odnotowano w przekazach – tracili życie.

 

Tak się składa, że te dwa wieki to czas, gdy w wielu częściach świata rodzą się reformatorzy praw i religii.
W Atenach w 624 wprowadzono w życie prawo Drakona. To od niego pochodzi określenie „drakońskie prawa” na surowe, okrutne prawo. Taka opinia o jego zreformowanym systemie ciągnie się za nim od starożytności. Czy jest do końca słuszna, nie ma pewności.
Trzy dziesięciolecia po nim Ateny mają nowego reformatora — Solona, który jednorazowo znosi wszystkie długi. To było wybawienie dla wielu mu współczesnych współobywateli. Zakazał też udzielania pożyczek pod zastaw człowieka, członka rodziny, co było dość powszechne, a w konsekwencji prowadziło do zmienienia go w niewolnika. Tym dobrym uczynkiem ściągnął jednak kłopoty na swoje polis, w którym nagle pojawiła się duża grupa wolnych obywateli bez jakiegokolwiek dochodu. Nie przeprowadził reformy dalej by dać uwolnionym ziemię, z której uprawy mogliby się utrzymać. Nie ukrócił też przywilejów arystokracji.

 

Sparta szła cały czas swoją drogą wierna prawom Likurga, które dostali jakiś wiek wcześniej. Stanowili dużą siłę militarną, zważywszy na wychowanie.
Warto pamiętać, że owa dyscyplina, gotowość do wojny nie była spowodowana jednak chęcią podbojów a koniecznością utrzymania status quo na Peloponezie. Wolni ludzie z pełnią praw stanowili tam mniejszość. Ci, którzy tych praw nie mieli, byli zniewoleni i nie byli zadowoleni ze swojego położenia. Ze względu na konieczność trzymania w ryzach większości, Sparta powoli zamykała się na wpływy zewnętrzne, ale też ograniczała swoje zaangażowanie w wojnach Hellenów. Dla Sparty VI wiek p.n.e. to czas, gdy ta narzucona sobie izolacja weszła w pełnię.

 

VIII i VII wiek to także zmiana w wojsku. Wprowadzono falangę, która niedługo zdominuje greckie wojsko, a rozwinie w pełni skrzydła pod wodzą Aleksandra Wielkiego. Falanga zmieniła sposób walki i obraz bohaterstwa na polu boju. Teraz nowa formacja i sposób toczenia bitew w zwartym szyku, miał sens tylko wtedy. Gdy nikt się z niego nie wyłamał. Falanga w rozsypce była niewiele wartą zbieraniną żołnierzy. Bohaterstwo pojedynczego człowieka, który wyrywał się przed szereg i zadziwiał resztę swoimi dokonaniami, nie wchodziło już w rachubę. W falandze żołnierz chronił nie tylko siebie, ale i towarzysza, tylko razem byli silni. Epoka homeryckich bohaterów jak Achilles i Hektor odeszła w przeszłość.

 

Połowa VI wieku to upowszechnienie się pieniądza w Grecji, z tym że Jonia (dzisiejsze zachodnie wybrzeże Turcji) miała go wcześniej, prawie w tym samym czasie co Lidia – miejsce narodzin monet.

 

Tak na marginesie jeszcze słowo o więziach Lidii i Grecji. Krezus, król Lidii, ufundował świątynię Artemidy w Efezie a do Delf i tamtejszej wyroczni szedł po odpowiedź czy walczyć z Persami.
Związki te były więc mocne – dotyczyły spraw wiary, bogów, zaufania wyroczni. Mowa tu o tym samym Krezusie, który był bliskim krewnym Cyrusa Wielkiego.

 

 

Rzym

 

 

Rzymem rządzą królowie, z czego trzech ostatnich to Etruskowie.
Pierwszy z tej trójki to Tarkwiniusz Stary – 616-578 p.n.e. Wybudował on pierwszy i największy cyrk Rzymu, Circus Maximus. Był używany przez mieszkańców miasta 1000 lat, odbywały się tam głównie wyścigi rydwanów. Cyrk miał prawie 600 m długości, 140 m szerokości, a w swoim szczytowym okresie popularności, za Trajana, szerokość doszła do prawie 200 m, widownia zaś mogła pomieścić 250 tysięcy ludzi!
Jego dziełem jest także Cloaca Maxima – kanał, który umożliwił osuszenie Forum, a co za tym idzie, zamienienie go w serce starego Rzymu
W 509 roku p.n.e. wygnano ostatniego króla, Tarkwiniusza Pysznego a Rzym stał się republiką.
Przywódca buntu, który zakończył okres królów w Rzymie nazywał się Lucjusz Juniusz Brutus.
450 lat później, gdy republika była zagrożona, Cezar skupił wadzę w swoim ręku, Marek Juniusz Brutus był jednym ze spiskowców, którzy zasztyletowali Juliusza Cezara w idy marcowe 44 roku p.n.e.
Marek znany powszechnie jako Brutus pochodził z rodu, który przyczynił się do ustanowienia republiki w Rzymie.

 

 

Kimmerowie i Scytowie.

 

 

Na ziemie Europy, Asyrii, kraj Medów, Persję, wpadają na swoich koniach szybcy i okrutni Kimmerowie i Scytowie. Identyfikuje się ich z biblijnym Gomerem, ludem najdalszej północy.
Pojawili się w historii, faktycznie spadając z północy, zza Kaukazu, gdzieś ze stepów nadwołżańskich. Budzili strach, siali zniszczenie. Zagrozili nawet imperium Persów.
W 512 roku p.n.e. Dariusz I ruszył aż nad Dunaj, by walczyć ze Scytami panoszącymi się w południowej, środkowej i wschodniej Europie. Do bitew jednak nie dochodziło, bo koczownicy ze stepów unikali bezpośredniej konfrontacji z wielką armią. Wycofywali się, zostawiając za sobą spaloną ziemię.
Scytyjskie trójgraniaste groty strzał są znane z terenów Polski, gdzie ci koczownicy napadali na osady już w połowie VII wieku p.n.e. Wiemy, że walczono z nimi w Biskupinie.
Ślady walk ze Scytami są nawet na Łużycach.
Można o nich powiedzieć, że stanowili taką samą niszczącą  plagę spadającą nagle na stare kultury Europy jak osiemnaście wieków późnej Mongołowie.
Grobowce arystokracji scytyjskiej bywają nazywane piramidami stepów – to spore kurhany.
Na drogę w zaświaty pochowani w nich ludzie dostawali bogate dary. Dzisiaj te groby mówią nam wiele o tym, kim byli owi straszni najeźdźcy z północy.

 

Europa

 

 

W Europie na północ od Alp kwitła kultura nazywana halsztacką.To już epoka żelaza a nowy metal staje się coraz popularniejszy
Zajmowała sporą część Francji, Niemiec, Austrię, Szwajcarię, Czechy. Jej wpływy sięgały o wiele dalej.
Bywa, że uznaje się ją za kulturę celtycką, zwłaszcza w zachodniej części. Trzeba jednak zadać tu pytanie, czy kultury archeologiczne można identyfikować z konkretnymi ludami, czy raczej trzeba z ideą, modą, stylem życia. W wielu okresach i na wielu regionach granice kultur archeologicznych to granice zasięgu idei, mody, całości tego, co nazywamy kulturą bez powiązania z językiem, czy genami ludności.
O dziwo, podobnie może być z Celtami, ale o tym kiedyś wam opowiem w osobnym artykule.

 

Na ziemiach Polski, Czech, Słowacji, wschodnich Niemiec, części Białorusi oraz zachodniej Ukrainy rozwija się kultura łużycka. To ta kultura, do której należy Biskupin.
Przed II wojną światową usiłowano udowadniać, że stworzyli ją Słowianie lub Germanie zależnie czy miała służyć propagandzie polskiej, czy nazistowskich Niemiec.
Kultura łużycka należy do szerszego kręgu kultur pól popielnicowych. Jego nazwa pochodzi od dużych cmentarzysk, na których odkryto groby ciałopalne, a popiół i to, co zostało po spaleniu ciała, było przechowywane w glinianych urnach – popielnicach. Dla tych kultur charakterystyczne są też obronne osady, w których mieszkała ludność.
Bardzo podobnie jak w kulturze halsztackiej gdzie jednak na cmentarzyskach znajdziecie groby szkieletowe i ciałopalne mniej więcej pół na pół.

 

Zostańmy jeszcze chwilę przy urnach.

Na Pomorzu w okresie, o którym mówię, występują urny twarzowe. Mają uproszczoną ludzką twarz w górnej części. W części Niemiec spotyka się ciekawe urny w kształcie domków. Gdy zaczniecie grzebać w tym co wykopano w różnych miejscach, znajdziecie sporo podobnych idei – twarze, budynki jako urny. Nie znaczy to jednak, że owe pomysły pochodzą z tego samego źródła lub są dziedzictwem jedne drugich np. ludy migrują, zajmują nowe tereny.
Może tak być, ale nie musi z prostej przyczyny – ludzie myślą podobnie niezależnie od czasu i miejsca. Takie podobieństwa aż proszą się o snucie ciekawych, acz dziwnych teorii. Niestety często powodują też przegapienie tych prawdziwych i jeszcze dziwniejszych powiązań.

 

Jako przykład dam wam Tartessos.

Była to w starożytności kraina leżąca już za Słupami Herkulesa, gdzieś w Hiszpanii między dzisiejszym Kadyksem a Sewillą. Była to bardzo bogata kraina gdzie złota, srebra i innych cennych metali nie brakowało. Jej mieszkańcy handlowali z Grekami, Kartagińczykami i każdym, kto chciał, tak z jednej, jak i drugiej strony Słupów Herkulesa i miał im coś do zaoferowania. Mieli swoich królów, bogactwo, pismo i nagle w VI wieku p.n.e. znikają z kart historii tak skutecznie, że do dzisiaj szukamy śladów tej wielkości.
Tartessos bywa identyfikowane z biblijnym Tarszisz, bogatym miastem zaopatrującym Tyr, o którym tak pisał Ezechiel.

 

 

„Tarszisz prowadził z tobą handel z powodu mnóstwa twoich wszystkich bogactw. Srebro, żelazo, cynę i ołów dostarczano ci drogą wymiany za twe towary”. Ezechiel 27,12

 

 

To do Tarszisz uciekał Jonasz, który nie chciał iść do mieszkańców Niniwy ze słowem od Boga.

 

„A Jonasz wstał, aby uciec do Tarszisz przed Panem. Zszedł do Jafy, znalazł okręt płynący do Tarszisz, uiścił należną opłatę i wsiadł na niego, by udać się nim do Tarszisz, daleko od Pana”. Jonasz 1,3

 

 

Tartessos to także jedna z możliwych lokalizacji Atlantydy.

 

Rozpisałam się, jakbym pisała rozdział do książki, a nie krótki szkic z serii „wydarzyło się” dla krótkiego okresu dziejów, jakim jest VII i VI wiek p.n.e.
Teraz szybko reszta świata.

 

 

Indie

 

 

Dla Indii to czas, gdy ich centrum staje się dolina Gangesu, zaś ziemie nad Indusem, które wcześniej były kolebką starej przedaryjskiej cywilizacji tracą na znaczeniu. Taka zmiana była w sporej części wymuszona sytuacją polityczną. Afganistan i dzisiejszy Pakistan stały się najpierw strefą wpływów a za Cyrusa II częścią imperium perskiego.
W VII wieku mocno podzielone na drobne państewka północne Indie zaczynają się jednoczyć i scalać w większe organizmy. Tak z 60 w VIII wieku wkrótce zostaje tylko 16 mahadżanapadów – tak nazywamy te państwa.
Jeżeli skojarzyło wam się to słowo z maharadżami to macie dobre skojarzenia. W okresie, o którym mówię, ukształtował się w Indiach system władzy i zależności ludzi, który przetrwał do pojawienia się tam Brytyjczyków, a w niewiele naruszonej formie do odzyskania niepodległości.

 

System kastowy nie wszystkim się podobał, ale miał już mocno ugruntowaną pozycję. Nie zmienili go nawet wielcy religijni reformatorzy, którzy działali w tym czasie w Indiach.
Jeden z nich to Siddhartha Gautama, którego znacie jako Buddę. Żył na przełomie VI i V wieku p.n.e.
Drugi to żyjący w VI wieku p.n.e. Wardhamana Mahawira, ojciec dżinizmu.
Obaj szli drogą ascezy, dążyli do oświecenia.
Obaj byli reakcją na rozbuchany, formalny, pełen krwawych ofiar braminizm.

 

Indie w tym czasie łączą z Bliskim Wschodem, Egiptem i Europą dwa szlaki handlowe. Jeden biegnie wzdłuż wybrzeża a drugi przez przełęcz Bolan.

 

 

 

Chiny

 

 

Okres, o którym teraz piszę, jest w historii Chin nazywany poetycko epoką Wiosen i Jesieni.
Centrum rozwoju Chin skupia się wtedy na wschodzie kraju, w okolicy Pekinu oraz na południe i wschód od niego. Krajem włada dynastia Zhou.
Ówczesne Chiny to w zasadzie 15 królestw zjednoczonych w Państwo Środka — dzisiaj to synonim Chin a jego historia sięga 2700 lat wstecz.
W kraju kwitł kult przodków, a głównym jego bohaterem był Shangdi – bóg/praprzodek
Z czasem zastępuje go Tian, czyli Niebo rozumiane też jako bogowie/bóg.

 

W Chinach tego okresu, tak jak w Indiach czy Grecji, pojawia się wielki reformator Konfucjusz. Żyje na przełomie VI i V wieku p.n.e. a swoim nauczaniem porządkuje każdy element życia człowieka.
Jego nauczanie ukształtowało Chiny na kolejne dwa i pół tysiąclecia. Konfucjusz dążył to ukształtowania idealnego społeczeństwa, rodziny a wszystko opierało się na systemie zależności.

 

Zauważyliście, że różnie nazwany system kastowy, gdzie człowiekowi było bardzo trudno przejść z niższej kasty/ klasy/grupy do wyższej, by poprawić swój los funkcjonował praktycznie przez całe znane nam dzieje, w większości kultur?
Utrzymał się on do dzisiaj w wielu miejscach na ziemi.
Do niedawna nawet Europa nie była wolna od tej kastowości. Można patrzeć z sentymentem na czasy wiktoriańskie, ale czy nie ma tam systemu kastowego tylko inaczej nazwanego?

Ja go widzę.

 

Ameryka

 

 

Meksyk południowo-zachodni to domena Olmeków. Dla czasu, o którym mowa zwłaszcza stanowisko w La Venta jest dobrą ilustracją. Ogromne głowy z negroidalnymi twarzami, mniejsze figurki o skośnych oczach i tak nieodparcie narzucających się azjatyckich skojarzeniach oraz dziwne, tajemnicze ołtarze to to, z czym kojarzy się najbardziej ten tajemniczy lud/kultura.
Na wschód od Olmeków, dotykając drugiego oceanu, mieszkali Zapotekowie a na południe na ziemiach dzisiejszej Gwatemali Majowie.

 

W Peru rozwijają się kultury Paracas i Chavín. Powstają ogromne kompleksy budowli kultowych i tak wkraczamy w strefę tajemnic. Nie żartuję.
Z tymi kulturami i czasem niektórzy chcą wiązać takie dziwne miejsca jak Puma Punku i Tiahuanaco w Boliwii. Są to miejsca o nie jasnym przeznaczeniu, zbudowane z ogromnych kamieni do tego świetnie obrobionych.
Nie ukrywam, że budzą i moją ciekawość.

 

 

Afryka

 

 

Czasem myśląc o starożytności i Afryce, myślimy jedynie o Egipcie i wybrzeżu śródziemnomorskim, zapominamy o Kusz. To kraj, którego ziemie leżałyby dzisiaj na terenie Sudanu. Stolica była najpierw Napata a w VI wieku p.n.e. przeniesiono ją do Meroe.
Na przełomie VIII i VII wieku władcy Kusz rządzili Egiptem jako XXV dynastia, nazywana zresztą kuszycką. Władcę należącego do tej dynastii, o imieniu Taharka znajdziecie na kartach Biblii. To na wieść o nim Sancheryb przerwał oblężenie Jerozolimy.

 

 

„A gdy Rabszake powrócił, zastał króla asyryjskiego walczącego przeciwko Libnie, słyszał bowiem, że wyruszył z Lakisz na wiadomość o Tyrchace, królu etiopskim, która brzmiała: Oto wyruszył, aby walczyć z tobą. Ponownie więc wysłał posłów do Hiskiasza z takim poleceniem: Powiedzcie Hiskiaszowi, królowi judzkiemu, tak: Niechaj cię nie zwodzi Bóg twój, na którym polegasz, myśląc: Nie będzie wydane Jeruzalem w ręce króla asyryjskiego”. 2 Ks.Królewska 19,8-10

 

 

Szerzej opisane tu wydarzenia znajdziecie w rozdziałach 18 i 19 2 Księgi Królewskiej.
Jeżeli słyszycie o czarnych faraonach, to może chodzić o tę dynastię, ale i to nie jest takie pewne, ponieważ władcy od tysiącleci żenili się i mieszali rody, nie patrząc na kolor skóry. Tu ważna była pozycja, władza, jaką skupiał ród potencjalnego męża czy żony.
Kusz było pod silnym wpływem egipskiej kultury i religii. Władcy budowali sobie małe piramidy w czasie, gdy te egipskie były już tylko zabytkami po bardzo odległych czasach.

 

Mam nadzieję, że ten szkic VII i VI wieku p.n.e. zarysował wam pełniej obraz tego, co działo się w tym samym czasie, w różnych zakątkach ziemi.

 

Beata

 

 

No Comments

Komentarze trzymające się tematyki artykułów na Podkopie są publikowane niezależnie od tego, czy są pozytywne czy negatywne. Te zawierające wulgaryzmy, hejterskie, spamujące linkami niezwiązanymi z komentowaną treścią, nie są publikowane. Obrażanie innych komentujących, osoby wymienione w artykule lub mnie, autora Podkopu, zaowocuje blokadą konta.

Leave a Comment

Translate »
Close