Stara bogini Artemida

Artemida i Apollo według starożytnych byli bliźniakami. Dziećmi Leto i Zeusa urodzonymi na Delos. Tam, jak i w Delfach kult rodzeństwa szedł ręka w rękę.
On był bóstwem słonecznym ona lunarnym.
Ta para jest różnej płci, gdy bliżej się im przyjrzeć, to mają ten sam charakter, są jakby dwoma stronami tej samej monety mającej swoje męskie i żeńskie oblicze. Bogowie starsi niż Grecy. Byli tu przed nimi. Czciły ich wieki wcześniej ludy, zamieszkujące ziemie zajęte później przez tych, których nazywamy Grekami, a oni o sobie mawiali, że są Hellenami.
To para, której kolejne pokolenia ludzi nadawały różne imiona.

 

Więcej nawet, bo przydomki, jakimi tę parę nazywano, zaczęły funkcjonować jako odrębne boskie byty. Dobrym przykładem jest tu „hekate”. Z mitologii znamy boginie o tym imieniu, jest ona często identyfikowana z Artemidą, jakby była wcieleniem części jej osobowości, charakteru, atrybutów. Artemidę nazywano też „niosąca światło”, co można również tłumaczyć bardziej opisowo, jako boginie kroczącą w nocy i niosącą w dłoniach pochodnie dające światło co właściwie było przypisane księżycowej bogini Selene. Pytanie, kto był pierwszy i czy aby wszystkie te imiona, atrybuty nie mówią o jednym bycie.
Gdy bliżej przyglądniesz się mitologiom starożytnym, to zaczyna się wyłaniać obraz panteonu z małą liczbą bogów, czasem wręcz bardzo małą, za to z ogromną ilością ich przedstawień, które skupiają się tylko na jednym lub kilku atrybutach bóstwa.

 

Ta personifikacja atrybutu zyskuje często jego imię. Artemidę nazywano również panią zwierząt, dziewicą, panią i opiekunką życia, ale niesie ona również śmierć, jest boginią śmierci. Jeden z jej przydomków to „miotająca strzały”. Czasem jej imię bywa wywodzone od słowa morderca. Gdy kobieta umierała nagle, Grecy uważali, że dosięgła ją strzała Artemidy. Z jakiegoś powodu podpadła ona bogini, która obrazy i zniewagi karała śmiercią.

 

Tak, piękna Artemida była boginią lubiącą łowy i ganiała w towarzystwie ulubionej łani po lasach w przykrótkiej sukience z łukiem i strzałami. Jednak kochała zwierzęta, była ich panią, troszczyła się o nie.

 

 

To chyba jedno z najbardziej znanych przedstawień Artemidy. Ta rzymska kopia starszego posągu pochodzi z I wieku i jest znana jako Diana Wersalska.
Zobaczysz ją w Louvre. Foto – domena publiczna

 

 

Strzały Artemidy nie miały litości w stosunku do ludzi, którzy jej czymś zawinili. Taką nieszczęśnicą była Niobe, dumna matka 14 dzieciaków. Duma z tak licznego potomstwa spowodowała, że nie trzymała języka za zębami. Nie mogła zrozumieć, dlaczego Leto jest szanowana i czczona, jako szczęśliwa matka, skoro urodziła tylko jedną parę bliźniaków. Naraziła się na wściekłość mamusi bliźniaków, a one użyły swoich strzał, by zniewagę jaka spotkała Leto zmazać. Zabiły wszystkie dzieci Niobe, nie okazały litości nawet najmłodszej córce.

 

 

Niobe z najmłodszym dzieckiem. To jedna z całej grupy rzeźb przedstawiającej zabijane potomstwo Niobe

 

 

Matka widząc trupy swoich dzieci szalała z rozpaczy. Nawet bogów ten ból ruszył. Gdy szlochała i rozpaczała, została zamieniona w kamień na górze Sipylos lub w samą górę jak chcą inni.

Teraz najciekawszy fragment tej opowieści.
Góra Sipylos leży niedaleko Smyrny, a na niej samej odnaleziono bardzo stare miejsce kultu Kybele. Tej samej starej bogini, która była czczona od zamierzchłej przeszłości w Efezie.

 

Artemida Efeska ma wiele jej cech, ale o tym w artykule poświęconym wyłącznie jej.
Nie tylko rodzina Niobe padła ofiarą furii bogini. Nieszczęsny Akteon zobaczył, jak Artemida się kąpie. Za to jedno spojrzenie napuściła na młodego myśliwego jego własne psy, które go rozszarpały. Kalisto, jedna z dziewczyn z orszaku bogini została uwiedziona, czy raczej zgwałcona przez tatusia Artemidy, Zeusa. Gdy sprawa wyszła na jaw, biedna Kalisto została przez panią zwierząt zamieniona w niedźwiedzia. Tak, kara spotkała ofiarę. Ten typ myślenia nakazujący karanie kobiety będącej ofiarą gwałtu przetrwał w myśleniu wielu społeczeństw do dzisiaj. Traktowanie kobiety jak trofeum, rodowego dobra a jej ciała, jako własności pana, męża, ojca, rodziny w starożytnej Grecji miał się dobrze. Niekoniecznie jednak ona jest jedynym źródłem takiego podejścia do kobiet. W Grecji pełnie praw miała jedynie wąska grupa wolnych mężczyzn, a nawet im ta wolność przysługiwała tylko na skrawku ziem greckich, z których pochodzili.

 

Ta sama Artemida, która niosła śmierć, była uznawana za opiekunkę kobiet rodzących. Jeden z mitów mówi, że urodziła się, jako pierwsza i pomogła matce, wcielając się w role położnej przyjąć rodzącego się Apollina.
Była opiekunką dorastających dziewczyn, które przed ślubem ofiarowywały jej swoje zabawki, sukienki, pukle włosów. Ta pani zwierząt, kochająca lasy i wędrująca po nich z łanią lub psem jest jednocześnie boginią żądną krwi. Nie tylko krwi zwierząt, chce także ludzkiej.

 

Homer opisał historie nieszczęsnej Ifigenii, córki króla Agamemnona. Wielki Agamemnon dowodził wojskami ruszającymi pod Troję. Jednak całkowity brak wiatru spowodował, że ogromna armia utknęła w porcie. Wojsko siedziało na okrętach, które nie mogły wypłynąć z portu, ponieważ nie było nawet małego podmuchu wiatru, który ruszyłby żaglami. Wyobraźcie sobie atmosferę, jaka tam panowała. Testosteron wypływał im uszami i wystarczył drobiazg, by ta wściekła masa chłopa, nastawiona na walkę rzuciła się na nieudolnego dowódcę. Agamemnon musiał sprowadzić wiar. Artemida, która nie lubiła króla, a miała ku temu swoje powody, wstrzymała wszelki ruch powietrza. W zamian za uwolnienie okrętów z portu zażądała Ifigenii.

 

Co miał zrobić władca. Zgodził się złożyć swoją córkę w ofierze.
Bogini miała jednak co do niej inne plany niż poderżnięcie jej gardła w tym momencie. W ostatniej chwili podmieniła ją na zwierzę – tu są różne tradycje, raz jest to łania, a raz niedźwiadek. Samą dziewczynę przeniosła do swojej świątyni, by jej tam służyła. Ta świątynia była w Taurydzie, a to dzisiejszy Krym. Wykopaliska potwierdzają istnienie tam kolonii greckich, świątyń. Jednak mit sięga czasów starszych niż taki choćby Chersonez z początkami w VI p.n.e.

 

O Taurydzie i zwyczajach tam panujących pisał Herodot:

 

 

„Z tych Taurowie mają takie zwyczaje: Składają na ofiarę dziewiczej bogini rozbitków okrętowych oraz wszystkich zagnanych do nich i pojmanych Hellenów — w następujący sposób: po dopełnieniu wstępnych obrządków rozbijają im głowę maczugą. Niektórzy twierdzą, że strącają oni ciało na dół ze stromej skały, bo na niej wybudowana jest świątynia, a głowę wbijają na pal; inni znów co do głowy są zgodni, tylko ciała, jak mówią, nie zrzuca się ze skały, lecz grzebie się je w ziemi. Bóstwem, któremu te ofiary składają, ma być, jak utrzymują sami Taurowie, Ifigenia, córka Agamemnona. „

 

 

Niezbyt gościnnym miejscem dla przybyszów był w starożytności piękny Krym.
Nie może tu chodzić jednak o córkę Agamemnona, bo ta była tam jedynie kapłanką. Zresztą Eurypides opisał historie Ifigenii w Taurydzie właśnie, jako kapłanki Artemidy, bogini, której składano ofiary z ludzi.

 

Gdy na Taurydę trafia brat Ifigenii, oboje uciekają kradnąc cudowny posąg Artemidy.
Uciekli w leśne tereny niedaleko Rzymu noszące nazwę Arycji. W gaju nad jeziorem nazywanym w starożytności lustrem Diany a dzisiaj Nemi, stworzyli nowe miejsce kultu twardej i oczekującej ludzkiej krwi bogini. W środku gaju rosło święte drzewo, którego strzegł kapłan Rex Nemorensis. Jego rolą było pilnowanie drzewa. Nieważne kim był wcześniej, czy niewolnikiem, czy mordercą. Zostając królem gaju, był nietykalny.

 

To znaczy nietykalny dla władzy i prawa. Za to stanowisko dające dostatnie życie i całkowitą ochronę było łakomym kąskiem dla uciekinierów wszelkiej maści. By stać się nowym królem gaju, wystarczyło zabić obecnego strażnika drzewa. Jak się domyślacie, król nie panował zbyt długo, bo musiał być czujny 24 godziny na dobę i nie wypuszczać miecza z dłoni. W ten przedziwny sposób uciekinierzy mieli swoje pięć minut wielkości, a Artemida krwawą ludzką ofiarę.

Gdy zobaczysz posąg uroczej młodej bogini z księżycem we włosach pamiętajcie, że ona nie znała litości i choć miała eco image, była mściwa i okrutna.

 

Za kilka dni o bardziej matczynej wersji Artemidy, czyli tej efeskiej wspomnianej w Nowym Testamencie.

 

Beata

 

 

Brak komentarzy

Komentarze trzymające się tematyki artykułów na Podkopie są publikowane niezależnie od tego, czy są pozytywne czy negatywne. Te zawierające wulgaryzmy, hejterskie, spamujące linkami niezwiązanymi z komentowaną treścią, nie są publikowane. Obrażanie innych komentujących, osoby wymienione w artykule lub mnie, autora Podkopu, zaowocuje blokadą konta.

Zostaw komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »