Egipska wyspa Elefantyna, jej barany i żydowska świątynia

W południowym Egipcie, na Nilu, na wysokości Asuanu, leży nieduża wyspa Elefantyna. Nieco ponad kilometr długości i mniej niż pół kilometra szerokości. To taki sobie niewielki skrawek lądu na ogromnej rzece. To tutaj kończył się Górny Egipt, a zaczynała Nubia.

 

autor Podkop

 

W starożytności to miejsce, leżące niedaleko pierwszej katarakty, było ważnym punktem przeładunkowym i handlowym. Był tu także fort, w którym stacjonował garnizon strzegący granicy Egiptu.

Na wyspie od bardzo dawna, bo od czasów III dynastii ( XXVII w p.n.e.), istniała świątynia boga Chnuma ( jego imię można też znaleźć w tej formie- „Khnum”). Jest on przedstawiany jako baran lub częściej jako człowiek z głową barana. To on miał stworzyćwszytsko co zywe i ulepić człowieka z gliny. Opiekował się źródłami Nilu, decydował o wylewach. Jest jednym z bogów czczonych w Egipcie od najdawniejszych czasów. Na Elefantynie był otaczany kultem i czcią razem z żoną, Satis (miała na głowie koronę Górnego Egiptu z rogami antylopy), oraz córką Anukis ( ta z kolei miała głowę ozdobioną ogromnym pióropuszem).

Tu elefantyńska rodzinka w komplecie, przedstawiona na steli Amenhotepa II, którą można podziwiać w Luwrze.

 

Od lewej: Anukis, Satis, Chnum

 

Na wyspie był sławny Nilometr. W sumie było ich kilka ale ten najbardziej znany, to schody obok świątyni Satis. Te schody prowadziły do lustra wody. Mierzyły poziom wody w rzece, szybkość podnoszenia jej poziomu oraz jakość wody podczas wylewów  – dużo żyznego mułu – woda mało przejrzysta oznaczała dobry rok i urodzaj.

Barany na Elefantynie miały się dobrze. To taka starożytna wersja indyjskiej świętej krowy. Do tego baraniego raju przybył pewnego dnia nowy garnizon. Za garnizonem przyszły rodziny żołnierzy, a za nimi kapłani. No bo wiadomo było już w starożytności, że instytucja kapłana polowego istnieć musi. Garnizon składał się z żydowskich najemników. Kapłani czcili Boga Izraela. By z dala od Jerozolimy, ludzie nie poczuli się źle, oddaleni od miejsca składania ofiar, nie poszli w ślady współplemieńców mieszkający w innych miastach egipskich i nie zaczęli oddawać czci bogom miejscowym, na wyspie wybudowano więc świątynię Jahwe.

W baranim raju pojawiła się rysa.

Nie wiemy co kierowało budowniczymi. Domyślamy się tylko. To trochę dziwne, że ta świątynia powstała, bo to jedynie Jerozolima miała być miejscem gdzie były składane ofiary, centrum kultu, miejscem pobytu arki przymierza. Jednak na wyspie wybudowano sporą świątynię, byli kapłani, składano ofiary. Z rzeczy dziwnych dotyczących tej świątyni warto wspomnieć, że nie używano tetragramu (JHWH) a jedynie formy imienia Boga „Jah”.

Kiedy powstała?

Nie wiadomo do końca. Istniała już jakiś czas przed zdobyciem Egiptu przez Kambyzesa II, syna Cyrusa Wielkiego, zdobywcy Babilonu, to znaczy przed rokiem 525 p.n.e. Być może część mieszkańców tej żydowskiej enklawy, stanowili uciekinierzy z Jerozolimy, którą w roku 587 p.n.e. zdobyły i zniszczyły wojska babilońskie króla Nabuchodonozora. Początek społeczności mogli dać najemnicy z czasów króla Manassesa (około 650 r p.n.e.), którzy brali udział w kampanii faraona Psametycha I. Wiemy, że lubił on otaczać się najemnikami spoza Egiptu i Libii. Tak, to ojciec Necho II, o którym co nieco w artykule poniżej.

Pod koniec XIX i na początku XX wieku odnaleziono na Elefantynie papirusy. Dużo starożytnych papirusów. Wśród nich i takie, które napisano po aramejsku. Są to pisma sądowe, dokumenty rozwodowe, listy kupieckie, listy kapłanów z instrukcjami jak nienagannie obchodzić święta, itp. Papirusy dokumentują życie tej żydowskiej kolonii, czy raczej garnizonu na Elefantynie w V w p.n.e. To z tych zapisów wiemy, że doszło w pewnym momencie ( 410 r p.n.e.) do konfliktu między czczącymi barana Chnuma Egipcjanami, a zabijającymi na Paschę i na ofiarę w świątyni te zwierzęta, Żydami. Dziwne jak dla mnie, byłoby dopatrywać się tylko i wyłącznie religijnego podłoża rozruchów oraz zburzenia świątyni żydowskiej. Skoro istniała ona tam ponad stulecie i jakoś, te grupy dobrze funkcjonowały obok siebie, mimo różnic i w tym czasie, niejeden baran został zabity w świątyni. Bardziej prawdopodobny wydaje mi się tu bunt Egipcjan przeciw wszystkiemu co perskie, więc i nastawionym dobrze do Persów żołnierzom żydowskim.

Jeden z papirusów, napisanych po tym wydarzeniu, zawiera prośbę kapłanów elefantyńskiej świątyni Jahwe, skierowaną do gubernatora Egiptu, jego odpowiednika w Jerozolimie, arcykapłana świątyni jerozolimskiej oraz synów gubernatora Samarii Sanballata. Tego samego Sanballata, który przeszkadzał jak mógł, w odbudowie murów Jerozolimy, o czym czytamy w Księdze Nehemiasza.

 

Papirus do gubernatorów w sprawie odbudowy świątyni z 408 r p.n.e.

 

Odbudowano tym razem  świątynię, jednak nie postała tam już długo. Ostatecznie przestała istnieć w połowie IV w p.n.e. gdy faraon Nektanebo II rozbudował świątynie Chnuma. Baran egipski odzyskał swoją pozycję i cześć. Baranka paschalnego nie było już na Elefantynie. Po żydowskim garnizonie i ich rodzinach ślad zaginął.

Świątynie elefantyńskiej rodziny bogów przetrwały bardzo długo. Te zbudowane przez Totmesa III i Amenhotepa III dotrwały do początku XIX wieku, a zrujnowali je dopiero ottomańscy władcy Egiptu. Pomimo tych zniszczeń, pozostałości domów bogów na wyspie do dziś robią wrażenie.  Ta mała wyspa na Nilu z biblijnymi powiązaniami – to jedno z miejsc, które chciałabym odwiedzić

 

 

 

4 komentarze

  • slawko 3 listopada, 2013 at 13:10

    Fajnie by było gdybyś podawała odnośniki do google mapy w swoich artykułach, żeby można było sobie kliknąć i podziwiać miejsca które opisujesz…

    Reply
  • Michał 3 lipca, 2014 at 01:42

    Ciekawe.

    Reply
  • Ple 13 marca, 2016 at 04:39

    Hej

    Czytając artykuł można odnieść wrażenie, że stworzenie człowieka przez Chnuma jest zobrazowane analogicznie do stworzenia człowieka przez Boga w raju(w drugim opisie stworzenia człowieka) – przez ulepienie. Aby uściślic tę kwestię, sprawdziłem w paru miejscach i znalazłem kilka wersji –

    * „Chnum formuje na kole garncarskim ciało przyszłej królowej”
    * „na kole garncarskim uformował jajo, z którego wyłonił się świat i pierwsi ludzie”
    * „Chnum kształtował ludzi w łonach matek, lepiąc wzory na kole garncarskim”

    Na marginesie, chciałbym dodać jako ciekawostkę fragment wywiadu z prof. Andrzejem Niwińskim, obecnie prowadzi Misje Skalna w Deir el-Bahari. Jest zdania, że u Egipcjan nie było wielobóstwa. Co o tym myślicie?

    „Z jakimi innymi stereotypami o starożytnym Egipcie chciałby Pan się rozprawić?

    Przede wszystkim ze stereotypem myślenia, że Egipcjanie wierzyli w nieograniczoną ilość bogów. Stosunek chrześcijaństwa i wielu badaczy jest jednoznacznie potępiający: „to są poganie”. Sam uważam, że to słowo powinno zostać wyeliminowane z języka. Kim jest bowiem poganin? Wyznawcą innego sposobu wielbienia tego samego Boga.

    Starożytni Egipcjanie w swoim podejściu do rozważań na temat Boga są najbliżsi chrześcijaństwu. Z tak głębokimi traktatami religijnymi, jak w Egipcie warto się zapoznać, ale nikt nie chce.

    Trzeba by przepisywać podręczniki.

    Zmienić sposób myślenia. Z całą pewnością Egipcjanie wielbili Boga, ale jakiego? Trudno wymagać od ludzi, którzy żyli 2000 lat przed Chrystusem, aby wyznawali wiarę w Niego. Czy to znaczy, że należy ich potępiać? To zupełnie podstawowa kwestia. Na ten temat chyba musiałby wypowiedzieć się papież, aby przebić ten mur.

    Za dużo imion w panteonie.

    Gdyby na Ziemi pojawił się Marsjanin i chciał spytać o religię dominującą w Polsce, a trafił na babuleńkę, która w oknie stawia gromnicę, gdy jest burza, a mieszkanie zdobi dziesiątkami świętych obrazków, to jaką by znalazł odpowiedź? Wierzą tu w wielobóstwo. Tu św. Franciszek, tam św. Antoni, obok Matka Boska…

    Taka dobra babuleńka nie może stanowić o rozumieniu religii, o jej istotę trzeba pytać teologów i nie można interpretować jej ontologicznie. Wielość imion nie oznacza, że za nimi kryje się wielość bytów. Nazywanie każdej postaci słowem „Bóg” jest bardzo proste. Bogowie starożytnego Egiptu.

    Albo kult zwierząt. A czy w chrześcijaństwie nie ma gołębicy, baranka i ryb?

    To brzmi heretycko.

    Postawmy się na miejscu człowieka lub Marsjanina, który przychodzi całkowicie z zewnątrz i opisuje to, co spostrzegł. Nie wie, co znaczy ten baranek, ale ludzie modlą się do niego „Baranku Boży”, a więc jest obiektem kultu. Wiele osób chętnie doszukiwałoby się od razu sensacji, ale to jest właśnie mit – wielobóstwo w Egipcie.

    Egipt, jako twór państwowy, jest wieloźródłowy; powstał z zespolenia wielu organizmów. W każdym z nich mamy do czynienia z ideą Boga, który jest Stwórcą świata, opiekunem zmarłych. Każda z tych grup nazywa go swoim imieniem i przypisuje mu inny symbol, więc obserwator z zewnątrz widzi wielu Bogów. Nie zrezygnuję ze starań o zmianę takiego myślenia.”
    Tutaj cały wywiad tu

    Artykuł, jak zawsze na Podkopie, ciekawy i fajnie napisany. Pozdrawiam

    Reply
    • Podkop 13 marca, 2016 at 09:09

      Czytając artykuł można odnieść wrażenie, że stworzenie człowieka przez Chnuma jest zobrazowane analogicznie do stworzenia człowieka przez Boga w raju(w drugim opisie stworzenia człowieka) – przez ulepienie.

      W wielu religiach starożytnych przewija się podobna opowieść o stworzeniu człowieka z ziemi/gliny. Podobnie jest ze stworzeniem świata: chaosem/nicością na początku, wodami, z których wyłania się ląd itp. Podobieństw bywa tyle, że nasuwa to dość mocno chęć szukania jednego praźródła ich wszystkich.

      Aby uściślic tę kwestię, sprawdziłem w paru miejscach i znalazłem kilka wersji –

      Podaj źródła proszę.

      Na marginesie, chciałbym dodać jako ciekawostkę fragment wywiadu z prof. Andrzejem Niwińskim, obecnie prowadzi Misje Skalna w Deir el-Bahari. Jest zdania, że u Egipcjan nie było wielobóstwa. Co o tym myślicie?

      Pytanie kierujesz do czytelników czy do mnie?

      Skoro jest liczba mnoga to być może i do mnie więc powiem co ja myślę. Na temat egipskiego podejścia do bogów/boga/idei pisałam już w Egipski bóg stwórca cz.1 i Egipski bóg stwórca cz.2. Zacytuję teraz tylko

      „Zaproponuje wam teraz pewne uproszczenie i ułatwienie rozumienia mitologii egipskiej.
      Patrzcie na bogów jako na idee, nie osoby.
      Ich wielość, opisywanie tego samego np. stworzenia na różne sposoby, potraktujcie jak…hm… mam nadzieję, że nikogo to nie zgorszy… jak przypowieści, którymi Jezus opisywał np. Królestwo Niebieskie. Kilka opisów z różnymi bohaterami, ukazujących z różnych perspektyw, to samo pojęcie, ideę itp.”

      Przede wszystkim ze stereotypem myślenia, że Egipcjanie wierzyli w nieograniczoną ilość bogów. Stosunek chrześcijaństwa i wielu badaczy jest jednoznacznie potępiający: „to są poganie”. Sam uważam, że to słowo powinno zostać wyeliminowane z języka. Kim jest bowiem poganin? Wyznawcą innego sposobu wielbienia tego samego Boga.

      Tu nie zgodzę się z profesorem. Słowo „poganin” ma swoje znaczenie i jest nim ktoś nie wierzący w tego samego boga co ja. Odwracając: ja jestem poganka dla kogoś nie wierzącego w tego boga, w którego wierzę ja. Nie widzę w mitologii ani religiach, by wszyscy wierzyli w tego samego boga. Taka Kali, Moloch, Apollo i wielu innych są przeciwieństwem obrazu boskości/boga jaki niesie np. chrześcijaństwo czy buddyzm (tak wiem, że pojęcie osobowego boga tu właściwie nie istnieje).

      Z Egipcjanami sprawa jest bardziej skomplikowana bo z jednej strony mieli wielu bogów a z drugiej nie można powiedzieć , że było to klasyczne wielobóstwo. Tak jak pisałam o egipskim bogu stwórcy, nie znaczy to jednak, że czcili tego samego boga co chrześcijanie czy Rzymianie lub Celtowie.

      Czasem sprawa wyglądała inaczej – jest wielu bogów ale jeden bóg najwyższy, który ma władzę nad wszystkim i wszystkimi, jak w Mezopotamii o czym pisałam tu Bogowie Uruk: An, ojciec bogów.

      Znowu masz skojarzenie z obrazem jaki niesie Biblia gdzie mamy jednego Boga Najwyższego, któremu wszystko podlega ale nie oznacza to, że ludzie nie czczą też innych istniejących bogów, mających mniejszą lub większą moc/władzę/ możliwości działania.

      Gdyby na Ziemi pojawił się Marsjanin i chciał spytać o religię dominującą w Polsce, a trafił na babuleńkę, która w oknie stawia gromnicę, gdy jest burza, a mieszkanie zdobi dziesiątkami świętych obrazków, to jaką by znalazł odpowiedź? Wierzą tu w wielobóstwo. Tu św. Franciszek, tam św. Antoni, obok Matka Boska…

      No cóż…widocznie jestem Marsjaninem, bo widzę to podobnie 😉
      Problem jaki ma profesor to niezrozumienie słowa „bóg”.

      Za Słownikiem Języka Polskiego PWN

      bóg
      1. Bóg «w religiach monoteistycznych: istota nadprzyrodzona, stworzyciel i pan wszechświata»
      2. «w religiach politeistycznych: istota lub jej wyobrażenie będące przedmiotem kultu»
      3. «człowiek lub przedmiot bezkrytycznie uwielbiany»

      Upraszczając może być jeden, może ich być wielu – wszystko zależy kogo/co się czci, otacza kultem, uważa za posiadacza mocy i władzy nad materią i duchem, nami. No i nawet religie politeistyczne mają swojego praboga stwórcę.

      Taka dobra babuleńka nie może stanowić o rozumieniu religii, o jej istotę trzeba pytać teologów i nie można interpretować jej ontologicznie.

      No i znowu się nie zgodzę.
      Nikt nie ma prawa narzucać nikomu w co i jak wierzy.
      To ta „dobra babuleńka” sama ustala co jest dla niej godne czci a co nie.
      Sformalizowane religie, chcą czasem bardziej a czasem mniej kontrolować wszystko. Jednak tak jak dzisiaj znajdziemy niewielu poprawnych w 100% katolików myślących całkowicie zgodnie z obecnym nauczaniem tego kościoła tak i przeszłości trudno było znaleźć takich w 100% doktrynalnie poprawnych wyznawców jakiegoś boga czy religii.
      Teologia jako nauka bada i mówi o stanie obecnym i przeszłym ale w sumie nie kształtuje zmian w systemie wierzeń. Może mieć na nie wpływ ale nie musi. Dlatego pytanie teologa o doktrynę danej religii to jedno a pytanie o to w co faktycznie wierzą jej wyznawcy to drugie.
      Tak jak dzisiaj możemy nakreślić to co nazwalibyśmy chrześcijaństwem jako religię, skupiając się na pewnych podstawach, łącznikach dla wszystkich denominacji jakie istnieją i tych wymarłych, tak możemy opisać religie Egipcjan.
      Wszystko to da nam jednak tylko pewne uśrednienie. Tak chrześcijaństwo jak i religia Egipcjan były zróżnicowane zależnie od miejsca, na którym się skupimy i czasu, który będziemy badać.

      Albo kult zwierząt. A czy w chrześcijaństwie nie ma gołębicy, baranka i ryb?

      To brzmi heretycko.

      Postawmy się na miejscu człowieka lub Marsjanina, który przychodzi całkowicie z zewnątrz i opisuje to, co spostrzegł. Nie wie, co znaczy ten baranek, ale ludzie modlą się do niego „Baranku Boży”, a więc jest obiektem kultu. Wiele osób chętnie doszukiwałoby się od razu sensacji, ale to jest właśnie mit – wielobóstwo w Egipcie.

      Hm…
      Chyba mowa jednak o dwóch różnych sprawach. Kult zwierząt a uznawanie czegoś np. wizerunku zwierzęcia za symbol pewnej osoby/idei to różne sprawy.
      U Egipcjan zwierzęta były symbolami bogów/idei ale jako takie były również otaczane kultem i czcią.
      W chrześcijaństwie mamy zwierzęta jako symbole np. gołębica – symbol Ducha Świętego, baranek – symbol Jezusa ofiarującego się za grzechy/ludzi. Nie ma jednak kultu baranów i gołębi, nie są otaczane czcią. Chociaż zgoda, w niektórych denominacjach ich wizerunki/symbole są czczone ale nie zwierzaki.

      Reply

Komentarze trzymające się tematyki artykułów na Podkopie są publikowane niezależnie od tego, czy są pozytywne czy negatywne. Te zawierające wulgaryzmy, hejterskie, spamujące linkami niezwiązanymi z komentowaną treścią, nie są publikowane. Obrażanie innych komentujących, osoby wymienione w artykule lub mnie, autora Podkopu, zaowocuje blokadą konta.

Leave a Comment

Translate »