Bóg Nabu idzie z wizytą do Babilonu.

Starzy bogowie wybierali się czasami w podróże. Odwiedzali swoich wyznawców, sanktuaria. Po drodze byli witani i fetowani jak na ważne persony przystało. Bogowie czasem mieszkali w swoich rzeźbionych, malowanych czy naskrobanych podobiznach. Te dzieła rąk ludzkich czczono, bo były wręcz bogami a czasem tylko symbolami, które jednak domagały się chwały. Ludzie obserwowali tysiące lat temu jak stary bóg Nabu idzie z wizytą do Babilonu. Tę procesję znano w dawnym świecie, była ważnym wydarzeniem.

Wspomina o niej prorok Izajasz w rozdziale 46, wers 1

 

 

” Zachwiał się Bel, chyli się Nebo! Ich bałwany znalazły się na grzbiecie zwierząt i bydła; dawniej obnoszone przez was w pochodach, a teraz włożone jako brzemię na zmęczone juczne bydło.”

 

 

Tak, Bel jak i Nebo to starzy bogowie mezopotamscy.
Bel to inna forma imienia boga Baala. Czczony był przez tysiąclecia przez ludy o różnym pochodzeniu i języku. O nim bez wątpienia trzeba sporo powiedzieć na Podkopie, ale nie tym razem. Dzisiaj zajmę się tym drugim jegomościem, a mianowicie Nebo.

Nebo, którego imię ma też inną formę, brzmiącą bardzo znajomo dla fanów Star Wars, a mianowicie Nabu.
Tak jak Naboo, ten układ i planeta z której pochodziła królowa Amidala i Jar Jar Binks.

Wspaniałą świątynię dla Nabu wybudował Sargon II w swojej nowej stolicy jaką był Durszarrukin. Budowa dużego miasta trwała zaledwie 10 lat. Zaczęto je wznosić w 717 r p.n.e. a skończono w 707 r p.n.e.
To się nazywa tempo i dobra organizacja prac!
Na niezamieszkałym terenie, jakim wtedy były okolice dzisiejszego Mosulu (Irak) postawić od zera miasto otoczone ogromnym murem, z domami, pałacem i całą infrastrukturą potrzebną do życia i funkcjonowania stolicy!

Dzisiaj mając ciężki sprzęt, wedle naszego mniemania lepsze wykształcenie, większą wiedzę, doskonalsze techniki i materiały, budujemy dekadę jedną linię metra lub dworzec kolejowy.
Nie ma to jak mieć tak dobre samopoczucie i dobre mniemanie o swoich osiągnięciach jakie mamy dzisiaj.
My to dopiero potrafimy! Nie to co ci prymitywni starożytni.

Ech….

Głównym miejscem kultu tego boga była Borsippa.
Było to miasto położone o rzut kamieniem od Babilonu. Taki bagatelka rzut kamieniem na odległość prawie dwudziestu kilometrów. To ciekawe miejsce, bo wiąże się je z Nimrodem, a tamtejszy ziggurat jest jednym z kandydatów na bycie wieżą pomieszania języków.

To co z niego pozostało do dzisiaj sterczy 50 metrów nad powierzchnię gruntu. Bardziej obrazowo to ujmując: pozostała ruina jest wysokości 16 piętrowego budynku, to wzgórze wysokie na ponad 30 metrów i wysoki na 14 metrów blok zeszklonych cegieł.
Ziggurat zbudowano ze standardowego na tym terenie materiału jakim była suszona cegła. Cegły, z których go wzniesiono noszą ślady pożaru.
Było tam bardzo gorąco. Suszone na słońcu cegły zostały poddane tak wysokiej temperaturze, coś koło 1000 stopni C, że materiał się zeszklił.
Zdjęcia ruin spalonego zigguratu możecie zobaczyć na stronie The Oriental Institute of the University of Chicago tu.

Kultem otaczano Nabu także w Babilonie, Niniwie no i stolicy Asyrii Kalchu.
Kalchu (Kalach) to miasto, które według Biblii zbudował Nimrod. Bez wątpienia jest bardzo stare.
To tu, podczas prac wykopaliskowych odnaleziono posąg Nabu, który dzisiaj stoi w jednej z sal British Museum. Posąg wykopano w świątyni tego boga.
To wykuty w wapieniu, wysoki na ponad 180 cm facet, który ma na głowie rogatą koronę. To właśnie ta korona wskazuje na boskość przedstawionego delikwenta. Jego ręce są złożone  na wysokości pasa, ubrany jest w sukienkę maxi, ufryzowany.
Robi w sumie dość  toporne wrażenie ale jest na nim bardzo ciekawa informacja. Napis na sukni mówi o królu Adad-nirari III i wspomina o jego matce, królowej Sammuramat.

Jej imię z czymś się wam kojarzy?

Bingo!
To Semiramis czy też Semiramida, ta od opowieści o wiszących ogrodach !

 

Rysunek przedstawia posąg o którym mowa wyżej.

 

 

Na posągu jest wyryty ciekawy tekst skierowany także do nas:

 

,,O człowieku przyszłych czasów, złóż swą nadzieję w Nabu i nie kładź jej w żadnym innym bogu”.

 

Wielu królów faktycznie kładło w nim nadzieje i ich imiona mówiły o tym np. Nabuchodonozor znaczy tyle co „Nabu, ochraniaj mój kamień graniczny !”

Inni władcy, jak Asurbanipal mieli bardzo bliski z Nabu kontakt przez sny.
To był bóg, z którym lepiej nie zadzierać.

Nabu był bogiem mądrości, pisma, wiedzy. Nim zaczęli go czcić Asyryjczycy i Babilończycy czcili go Amoryci. Ojcem Nabu miał być bóg Marduk, najważniejszy bóg Babilonu. Jego symbolem były tabliczki i rylec do pisania. Te tabliczki, to nie tylko takie zwykłe ichniejsze notatniki, ale mogły to być o zgrozo, tablice przeznaczenia, bo właśnie Nabu trzymał je w swoim ręku.
Mógł więc nieźle namieszać w ludzkim losie gdyby tego chciał.

Zwierzakiem, który mu towarzyszył i którego czasem dosiadał był smok.
Tyle, że smoki asyryjskie nie przypominały starego znajomego z dzieciństwa jakim jest zielony Smok Wawelski ani też chińskich latających smoków. Były to raczej hybrydy lwio-końsko-gazelo-orle itp.

Inni starożytni jak Grecy utożsamiali Nabu z Apollem i Hermesem.
Hermes był z nim kojarzony przez powiązania Nabu z planetą Merkury.

Izajasz wspomniał o pochodzie z posągiem tego boga.
Otóż posągi syna i ojca jakim byli dla siebie Nabu i Marduk spotykały się raz w roku, wiosną, podczas uroczystości świąt nowego roku. Taszczono prawie dwadzieścia kilometrów, w uroczystej procesji z Kalach do Babilonu posąg Nabu, by rodzinka bogów mogła pobyć ze sobą. Bo babilońskie święto nowego roku było takim dziwnym rodzinnym świętem, podczas którego kapłan wymierzał królowi siarczyste ciosy w twarz.
Łzy i skrucha klęczącego króla były niezbędne, by nadchodzący rok był dobrym rokiem.

Od tysięcy lat nie wiele się zmieniło, bo posągi, obrazy są obnoszone po miastach, wioskach. Noszą teraz  inne imiona, no i  prezydenci miast, premierzy czy inne szychy na danym terenie nie dostają – powiem dosadnie – z liścia w pysk od pełnoetatowej obsługi świętych figur, obrazów.

 

 

„To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie: więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem.”Kohelet 1,9

 

 

 

Beata

 


Podobał Ci się artykuł?
Zostaw komentarz, polub go na Facebooku.
Uważasz, że może się komuś przydać prześlij go dalej.
Chcesz być informowany o nowych wpisach na Podkopie subskrybuj go na maila (w bocznej kolumnie strony).


 

1 Comment

  • Kicia 11 grudnia, 2012 at 17:57

    Bardzo ciekawie napisane, chyba się zakocham w historii 😉

    Reply

Komentarze trzymające się tematyki artykułów na Podkopie są publikowane niezależnie od tego, czy są pozytywne czy negatywne. Te zawierające wulgaryzmy, hejterskie, spamujące linkami niezwiązanymi z komentowaną treścią, nie są publikowane. Obrażanie innych komentujących, osoby wymienione w artykule lub mnie, autora Podkopu, zaowocuje blokadą konta.

Leave a Comment

Translate »
Close