Pożar Smyrny – proroctwo się wypełnia

Historia Smyrny to ponad trzy tysiąclecia obecności Greków, ich kultury i języka na zachodnim wybrzeżu Anatolii.

To miasto jest jednym z pierwszych miejsc na mapie Imperium Romanum, w których powstały pierwsze wspólnoty chrześcijańskie. Pomimo wielu trudnych momentów w historii kościoły Smyrny rozwijały się liczebnie. Wielość denominacji wiązała się z obecnością w mieście w ciągu wieków różnych narodowości. Należeli do nich obecni od założenia miasta Grecy – kościół ortodoksyjny, krzyżowców – katolicki, Ormian – Apostolski Ormiański, Brytyjczycy – anglikański oraz dość liczna grupa ewangelików.

Pomimo licznych prób przejęcia kontroli nad miastem przez muzułmańskich władców nie udawało im się to.

Smyrna do początku XX wieku pozostała dla nich „Smyrną niewiernych” – ważnym portem, miastem handlowym zdominowanym ekonomicznie przez chrześcijan. Do tego dochodziła jeszcze spora wspólnota żydowska obecna w mieście od tysiącleci.

Miasto było solą w oku sułtanów otomańskich, wszelkiej maści fanatyków muzułmańskich i nacjonalistów tureckich.

Nim opowiem o historii Smyrny z początku ubiegłego wieku przypomnę co mówi o tym mieście Apokalipsa 2, 8-11

 

 

„A do anioła zboru w Smyrnie napisz: To mówi pierwszy i ostatni, który był umarły, a ożył; znam ucisk twój i ubóstwo, lecz tyś bogaty, i wiem, że bluźnią tobie ci, którzy podają się za Żydów, a nimi nie są, ale są synagogą szatana. Nie lękaj się cierpień, które mają przyjść na cię. Oto diabeł wtrąci niektórych z was do więzienia, abyście byli poddani próbie, i będziecie w udręce przez dziesięć dni. Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci koronę żywota. Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Zwycięzca nie dozna szkody od drugiej śmierci.” 

 

 

Powstanie pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej  ma niewątpliwie związek z obecnością Żydów w mieście. Zresztą, w zasadzie wszystkie pierwsze gminy chrześcijańskie powstawały w miastach gdzie były społeczności żydowskie i w swych początkach składały się głównie z Żydów, którzy uwierzyli w to, że obiecany Mesjasz to Jezus z Nazaretu.

Wyjątkami od tej reguły jest Armenia i ciekawa społeczność z Indii, z Kerali, która wywodzi się od Tomasza Didymosa .

Wróćmy jednak  do Smyrny I i II w. n.e.  Z miastem była związana bardzo ważna postać wczesnego chrześcijaństwa – Polikarp, biskup, starszy zboru w Smyrnie.

Urodził się prawdopodobnie w roku 69 n.e. Był uczniem Jana, autora Apokalipsy. Pisali o Polikarpie Ireneusz, który znał go osobiście, Ignacy z Antiochii, Tertulian, Hieronim.
Był on człowiekiem nawróconym bezpośrednio przez Jana , znającym wielu z uczniów Jezusa. Przez ponad pół wieku był biskupem Smyrny.
Powszechnie szanowany dożył bardzo sędziwego wieku gdy przyszło mu ponieść śmierć męczeńską. Padł ofiarą prześladowań jakie dotknęły chrześcijan za Marka Aureliusza. Mógł się uratować składając ofiarę bogu, którego ledwie trzy wieki wcześniej wymyślili mieszkańcy Smyrny (TU o tym przeczytacie). Nie zrobił tego. Miano go spalić, ale jak podają przekazy ogień się starca nie imał i w końcu ktoś przebił go mieczem.

Z ciekawostek o Polikarpie jedna rzecz jest bardzo na czasie.
Toczył dysputę z biskupem Rzymu na temat daty świąt Wielkanocy. Rzym chciał zmieniać datę by ją powiązać z pierwszym dniem tygodnia, niedzielą i odciąć od tradycji żydowskiej wywodzącej się z Pisma. Polikarp był tak jak Meliton z Sardes  przeciwny tego typu zmianą.

Jak widać proroctwo o mieście zaczęło się wypełniać prawie natychmiast po jego spisaniu w Apokalipsie Jana.

W kolejnych wiekach było podobnie. Miasto przetrwało jednak z wiernymi Ewangelii ludźmi do czasów współczesnych.

Tak jak pisałam w poprzedniej części Smyrna, a zwłaszcza jej port od początku XVII wieku zaczęły mieć znaczenie dla zachodu. Szybko w mieście pojawili się konsulowie holenderski, brytyjski, francuski. Kupcy skandynawscy, niemieccy i włoscy byli dość liczni w mieście już od kilku dziesięcioleci. Było ich na tyle dużo, że sułtan nie miał wyjścia i zgodził się na powstanie gminy ewangelickiej. Protestantów przybywało z roku na rok. Chrześcijanie stawali się coraz liczniejsi i silniejsi gospodarczo, czy się to podobało komuś, czy nie. Ta obecność mieszkańców zachodu była zbawienna dla greckich wierzących. Korzystając z gwarancji i opieki Brytyjczków zdołali od 1733 roku do 1922 roku utrzymać i rozwijać szkołę ewangeliczną.

 

 

Budynek szkoły z 1920 roku

 

 

Grecy, Ormianie i chrześcijanie zachodni byli tak liczni, że każda nacja zbudowała własną dzielnicę. Swoje części miasta mieli również Żydzi i muzułmanie.
Przełom XIX i XX wieku to czas bardzo trudny dla chrześcijan w Imperium Osmańskim.
Pogromy i mordy stają się sposobem władz na pozbycie się niechcianych nacji. Jeszcze nie skończono mordu Ormian i syryjskich chrześcijan a już zaczęto pacyfikować wsie i miasteczka Greckie.
I wojna światowa tego nie powstrzymała.

Przeciwnie, poczucie bezkarności Turków rosło.
Po zakończeniu wojny jasne było, że coś trzeba z tym zrobić. To prawda, że Brytyjczycy bardzo przyczynili się do umożliwienia lądowania wojskom greckim w Jonii. Dawali Grekom obietnice sojuszu itp.
Pomogli i poparli lądowanie Greków w celu ochrony ludności greckiej w Anatolii.

Doprowadzono do podpisania korzystnego dla Greków, ale i innych mniejszości zamieszkujących tereny dawnego Imperium Osmańskiego traktatu z Sèvres.

 

Wojsko greckie wchodzi do Smyrny w maju 1919 roku. Zwróćcie uwagę na wiszące flagi. Witają ich nie tylko Grecy.

 

Niestety ledwie dwa lata po jego podpisaniu, gdy wojna grecko-turecka trwała, państwa zachodnie, a głównie Brytyjczycy i Francuzi sprzedali Greków wraz z całą ludnością chrześcijańską Anatolii. Renegocjowali traktat, bo mieli już inne interesy w Anatolii.
Aż chce się powiedzieć – tak zwykle kończą się porozumienia z Brytyjczykami a ich słowo i podpis na traktatach funta kłaków nie wart.

Dawali co prawda wcześniej gwarancje, obiecywali sojusz, podpisano traktat w Sèvres ale jakie to ma znaczenie dla wielkich graczy?

Te państwa zadziwiająco często wycinają podobny numer swoim sojusznikom.
Po kampanii wrześniowej i Jałcie, Polacy też nie powinni mieć złudzeń co do wartości tego typu umów.

W 1922 roku podpisano nowy traktat z Turcją, który gwarantował przywileje gospodarcze Brytyjczykom i Francuzom oraz innym, a nakazywał wycofanie się Greków z Anatolii.
Czy chodziło o wycofanie wojsk greckich?

Nie, chodziło o „ostateczne rozwiązanie kwestii greckiej„.
Grecy zostali sami.

Na froncie szło im coraz gorzej. W końcu zostali zepchnięci do okręgu Smyrny i tu znowu dostali gwarancje od Brytyjczyków, że ten skrawek już im zostanie. To było jednak kolejne mydlenie oczu.
Ataturk chciał Turcji dla Turków.
Kompromis nie wchodził w grę

8 września 1922 roku zmuszone naciskami wojsko greckie opuściło Smyrnę.
Gwarancją bezpiecznej ewakuacji ludności cywilnej miała być duża flota wojenna państw zachodnich i greckie okręty stojące u wejścia do portu.

Znowu te gwarancje zachodnich sojuszników…

9 września wojsko pod dowództwem Nureddina Paszy weszło do Smyrny.
Zaczął się pogrom.
W pierwszych dniach zginęło od 30 000 jak skromnie podają Turcy do  ponad 100 000 chrześcijan ormiańskich i greckich – ku czemu skłaniają się zachodni świadkowie masakry.

Sakallı Nurettin Paşa był to nacjonalista turecki wcielający bez skrupułów siłowe rozwiązanie kwestii chrześcijan.
Dał swoim żołnierzom błogosławieństwo do pacyfikacji Smyrny. Mogli robić co i im się podoba.

 

 

Sakallı Nurettin Paşa

 

 

Gwałty i mordy trwały bez przerwy, dzień i noc.

Ostatnie dni greckiej ale przede wszystkim chrześcijańskiej Smyrny to czas terroru, śmierci, licznych morderstw i linczów.
Tragiczną postacią tych dni był niewątpliwie prawosławny grecki biskup Chrysostomos.

 

 

Chrysostomos biskup Smyrny

 

 

To bardzo ciekawa postać, taka wczesna wersja księdza Popiełuszki. Grek urodzony w Macedonii w 1867 roku. Został duchownym, a wkrótce biskupem Smyrny. Pełnił tę funkcję od 1910 roku, a w 1914 został przez Turków po prostu wyrzucony z miasta.

Na mocy traktatu z Sèvres, który miał skutkować rozbrojeniem Turcji, zapewnieniem praw nie Turkom oraz autonomią rejonów takich jak Smyrna, biskup wrócił do miasta. To prawda, że miał on jasne i klarowne poglądy polityczne i tam gdzie się pojawiał zachęcał chrześcijan do budowy szkół, szpitali i odzyskiwania pozycji. Tak, był Grekiem i robił co mógł by Grecja odzyskała swoje miasta w Jonii, ale był też człowiekiem, który kochał sport, naciskał na edukacje młodzieży oraz organizował pomoc dla biednych niezależnie od wyznania.
Człowiek nietuzinkowy.

Sprzeciwił się otwarcie porozumieniom państw zachodnich z Ataturkiem, które miały skutkować wyrzuceniem setek tysięcy chrześcijan z domów i nowej republikańskiej Turcji.
Mógł wyjechać. Zachodni dyplomaci proponowali mu bezpieczną ewakuację.
Nie zrobił tego. Nie chciał ratować swojego tyłka wiedząc, że pozostali w mieście chrześcijanie są wystawieni na prześladowanie i mord.

To nie były strachy, że to może się przydarzyć. To była pewność, że pogrom w mieście będzie miał miejsce. Musiałabym tu o wiele więcej napisać o „rozwiązaniu problemu Ormian” i „planie rozwiązania problemu Greków” jaki był wcielony w życie od kilku lat. Za dużo tego by było.
Masakry miały już miejsce! Ginęli Ormianie, Syryjscy chrześcijanie, Grecy z Pontu, Jonii.
Jak poważna była sytuacja niech świadczy fakt, że na zachodzie starającym się problem ignorować powołano jednak Komitet Pomocy Grekom z Anatolii.

Biskup nie był naiwny, wiedział co ich czeka.
Widzieli co spotkało chrześcijan ormiańskich i syryjskich z ręki Turków kilka lat wcześniej. Raczej nie miał złudzeń, że im ktoś pomoże.
Tamtym milionom wymordowanym na oczach świata nikt nie pomógł.
Zresztą państwa zachodnie wchodząc w układ z Ataturkiem niejako sprzedały społeczność grecką w Jonii. Później sprawy potoczyły się szybko.

9 września 1922 roku biskup został wywleczony z katedry przez oficera i żołnierzy tureckich.
Tak, to sam Nurettin Paşa oskarżył go o zdradę i kazał tłumowi rozprawić się z biskupem.
Tureckie wojsko nie interweniowało bo i po co?
Tego chcieli, pozbyć się niewygodnego człowieka, który pomagał chrześcijanom nosić wysoko głowy.
Oddali go w ręce tłumu każąc go zlinczować!
Tortury jakie zadano temu starszemu już człowiekowi były iście w tureckim stylu. Bity, opluwany, szarpany okaleczony, wydłubano mu oczy obcięto nos i uszy, a na koniec wleczono za samochodem po ulicach miasta.

 

Czy to musiało się tak skończyć?


Nie. Wszystkiemu przyglądali się francuscy żołnierze.
Niektórzy byli wściekli i chcieli rozpędzić tłum, ratować biskupa ale oficer nie pozwolił. Zagroził nawet swoim podwładnym. Po prostu stało tam wojsko tzw. cywilizowanego zachodniego państwa i nie
 interweniowało.
No muszę to powiedzieć bo znając historię, tę współczesną zwłaszcza, trudno to przemilczeć: to było takie francuskie, iście francuska armia i jej bohaterstwo!

Dla prawosławnych biskup jest świętym.
Dla mnie jednym z przykładów tego jak polityka zachodu, niby chrześcijańskiego zachodu początku XX wieku, miała gdzieś losy setek tysięcy Greków, tak jak wcześniej milionów Ormian i Syryjczyków wierzących w Jezusa.
Chrześcijaństwu i politycznemu interesowi poszczególnych państw nie jest i nie było po drodze. Warto o tym pamiętać i dzisiaj.
Za ropę, przywódcy mocarstw będą prowadzić wojny i wysyłać na śmierć żołnierzy.
Za jakichś ludzi, nawet tysiące, których ten czy inny system, bądź dyktator morduje, bo wierzą w Jezusa na pewno nie. Tak było, jest i będzie. Nie mam co do tego złudzeń. Nie interweniowano w Darfurze gdzie giną chrześcijanie – bo ludzkie życie to żaden interes i zysk, ale  Mali to co innego.

Ech… świat.

Gehenna Smyrny miała jednak trwać jeszcze niemal dwa tygodnie.
13 września nagle zaczęły płonąc dzielnice chrześcijańskie, grecka i ormiańska oraz nabrzeża. Podpalacze byli liczni i nie kryli się z tym.
Byli ubrani w tureckie mundury.
Są na to świadkowie, dyplomaci, biznesmeni i misjonarze z zachodu.

 

 

14 września 1922 roku, Smyrna widziana z okrętów stojących u wejścia do portu

 

 

Wiecie jak to wytłumaczyli Turcy?

To Ormianie podpalili miasto!

Głupszej odpowiedzi nie można było udzielić.

Koszmar  miasta trwał. Dzielnice chrześcijańskie odcięto od pomocy z zewnątrz.
Ludzie płonęli żywcem.
Ci którzy chcieli uciec lub przetrwali pożar byli ofiarami polowania tureckich żołdaków.
Na nabrzeżu ludzie umierali od gorąca, płomieni lub tonęli gdy w geście rozpaczy rzucali się do wody. Flotylla zachodnia zablokowała greckim okrętom możliwość zabrania ludzi z portu.

To była masakra.

Pożar, mord, gwałty trwały 10 dni.

Pożarł wygasł 22 września jednak dopiero od 24 września tureckie oddziały i dowództwo pozwoliło na ewakuację ocalałych.

Ile tysięcy spłonęło żywcem?
Kilkadziesiąt. Podawane są liczby od 50 tyś do ponad 100 tyś.

Resztka ocalałych została zabrana z portu w Smyrnie. Niedobitki, które przetrwały kolejny rok  wydalono z Turcji na mocy układu o wymianie ludności.
Ocaleni Ormianie i Grecy to głównie kobiety i dzieci. Mężczyźni aresztowani lub wywiezieni do obozów już nie wrócili.

 

 

„Oto diabeł wtrąci niektórych z was do więzienia, abyście byli poddani próbie, i będziecie w udręce przez dziesięć dni. Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci koronę żywota.”

 

 

Grecka Jonia, Pont i Kapadocja zostały zamordowane a ocaleni wygnani.
Tak skończyły się ponad trzy tysiąclecia obecności Greków w Anatolii.
Garstka chrześcijan nadal żyje w Smyrnie, mieście któremu oficjalnie zmieniono nazwę w 1930 roku na Izmir.

Ktoś się wybiera na wakacje do Turcji?
Leci przez Izmir?

Może znajdziecie chwilę  między zakupami i spacerem po skwerach miasta by odwiedzić tych którzy nadal żyją w mieście gdzie nadzwyczaj często przychodzi zmierzyć się z tymi słowami Pisma: Bądź wierny aż do śmierci”.

 

Ten odcinek był historyczny ale kompletnie nie archeologiczny.
Następny będzie poświęcony wyłącznie wykopaliskom w Smyrnie, a w kolejnym zabiorę was do Pergamonu na poszukiwania tronu szatana.

 

Beata

 


Podobał Ci się artykuł?
Zostaw komentarz, polub go na Facebooku.
Uważasz, że może się komuś przydać prześlij go dalej.
Chcesz być informowany o nowych wpisach na Podkopie subskrybuj go na maila (w bocznej kolumnie strony).


 

6 komentarzy

  • Marciu 20 marca, 2013 at 16:58

    No, faktycznie grozą powiało, a i proroctwa okazują się jakieś ponadczasowe, uniwersalne, warto zgłębiać historię, aby się o tym przekonać
    dzięki

    Reply
  • Podkop 21 marca, 2013 at 06:07

    Raczej mówiące o konkretnym czasie, wydarzeniach. Te mówiące o narodzeniu Jezusa wskazywały dość dokładnie na miejsce i osobę; mówiące o maistach Babilonie moim zdaniem też. Tu jak dla mnie także pasuje wypełnienie aż nadzwyczaj dokładnie. Historia magistra vitae 🙂

    Reply
  • maciejocd 29 września, 2013 at 11:29

    dzięki za artykuł. dużo nowych informacji. Jedno sprostowanie, w Darfurze giną muzułmanie, nie chrześcijanie, to teren wojny muzułmańsko-muzułmańskiej. Konflikt nie jest na tle religijnym tylko rasowym. pozdrawiam. maciek

    Reply
    • Podkop 30 września, 2013 at 02:26

      A jednak giną tam głównie chrześcijanie oraz animiści.
      Wojna w Darfurze ma charakter rasowy i religijny. Tak się składa, że chrześcijanie i animiści są w obydwu kategoriach przegranymi. Ludność ta pochodzi z miejscowych plemion (czytaj gorszych rasowo), no i nie wyznaje jedynej słusznej według Chartumu i rządzących ( napływowa na ten teren ludność muzułmańska), czyli islamu. Jeżeli mówić w tym konflikcie o starciach między muzułmanami to mają one mniej więcej taką samą przyczynę jak w Tunezji, Libii, Egipcie. Ultra radykalne grupy kontra bardziej liberalne. Islam w wydaniu Bractwa Muzułmańskiego niestety wygrywa jak prawie wszędzie.

      Reply
  • Piotr 4 grudnia, 2016 at 09:27

    Podkop zachęcam Cię do kontynuacji wpisów na stronie. Są one niezwykle ciekawe i dobrze napisane. Czekam na nowe artykuły ☺

    Reply
    • Podkop 6 grudnia, 2016 at 04:23

      Dziękuję za miłe słowa i zapraszam do dalszej lektury Podkopu 🙂

      Reply

Komentarze trzymające się tematyki artykułów na Podkopie są publikowane niezależnie od tego, czy są pozytywne czy negatywne. Te zawierające wulgaryzmy, hejterskie, spamujące linkami niezwiązanymi z komentowaną treścią, nie są publikowane. Obrażanie innych komentujących, osoby wymienione w artykule lub mnie, autora Podkopu, zaowocuje blokadą konta.

Leave a Comment

Translate »