Demokracja – nieidealny starożytny wynalazek

Demokracja to ustrój uznawany dzisiaj przez sporą część świata za dobro najwyższe, prawie ideał, święty Graal ustrojowy i coś, co trzeba wcisnąć innym nawet siłą dla ich rzekomego dobra i polepszenia losu.
Definicja demokracji jest dość myląca, bo zakłada rządy większości, poszanowanie wolności i niejako narzuca pojęcia takie jak parlament i konstytucja, bez których ów wyśmienity ustrój teoretycznie nie byłby w stanie funkcjonować.

 

 

Demokracja nie jedną ma twarz.

 

 

To jednak zmyłka, bo już pierwszy i podstawowy podział demokracji podsuwa nam jej dwa modele.
Pierwszy to demokracja bezpośrednia, gdy wszyscy mający prawa polityczne w danym społeczeństwie faktycznie decydują o prawie, polityce, gospodarce. Przykładem takiej demokracji jest dzisiaj Szwajcaria. To jednak rzadki w użyciu model chociaż zdecydowanie najbardziej demokratyczny – dający władzę w ręce obywateli.
Drugi model demokracji, bardzo popularny obecnie to demokracja pośrednia, gdy wybiera się tylko przedstawicieli określonych grup, terenu a ci dopiero faktycznie mają wpływ na politykę tak wewnętrzną jak i zewnętrzną kraju.
Ten rodzaj rządzenia można w sumie nazwać republiką.

 

Spoglądając w znaną nam przeszłość można powiedzieć, że demokracja urodziła się w VI wieku p.n.e. w Atenach zaś republika w Rzymie po obaleniu ostatniego króla w 509 roku p.n.e.

 

Demokracja nigdy nie dawała prawa głosu, praw politycznych wszystkim mieszkańcom miasta, kraju.
Zwykle to warstwa najbogatsza, arystokracja była tą, która decydowała.
Jeszcze ściślej tylko mężczyźni z tej warstwy.

 

 

Ateńska demokracja.

 

 

W Atenach droga do ustanowienia władzy większości – bo tym teoretycznie ma być demokracja – była długa i bolesna. Po odsunięciu od władzy legendarnych królów rządzili archontowie – wybieralni urzędnicy. Ich władza była spora, ale bardzo ograniczona czasowo.
Ustrój, prawa, jakie miały Ateny i inne miasta Grecji w okresie VIII-VI wiek były dość chaotyczne i najwyraźniej pozwalające na wiele nadużyć.
Ateny pierwsze uporządkowanie praw i wprowadzenie porządku zawdzięczają Drakonowi.
Jako prawodawca był surowy do tego stopnia, że jego imię zrosło się na tysiąclecia z twardym, bezwzględnym prawem.
Zamordyzm wprowadzony surowymi karami za najmniejsze wykroczenia uspokoił społeczeństwo i zaprowadził porządek, ale nie był do uniesienia na dłuższą metę.

 

Kolejnym prawodawcą Aten był Solon. Złagodził on niektóre drakońskie prawa – przede wszystkim te dotyczące długów. Rola obywatela rosła wraz z majątkiem, to on decydował do jakiej klasy był teraz zaliczany a tym samym jakie urzędy mógł zajmować.
Arystokracja traciła znaczenie, rządził pieniądz i tak w sumie pozostało, z małymi zawirowaniami, do dzisiaj. To wielkość majątku ostatecznie decyduje o wpływach i znaczeniu człowieka.
Z historii znamy wiele przykładów bogaczy, którzy kupili sobie tytuły za to arystokrata bez majątku szybko znikał ze strefy zarezerwowanej dla ważnych tego świata.

Po reformie Solona Ateny przeszły zawirowania spowodowane odrodzeniem arystokracji, demokracji ale w modelu tyranii i kolejnymi reformami, z których najważniejsza moim zdaniem to wprowadzenie prawa pozwalającego na pozbycie się przeciwnika politycznego, usuwając go fizycznie z miasta – to ostracyzm.
Na glinianych skorupach obywatele mający prawa pisali imię ich zdaniem groźnego dla miasta delikwenta. Gdy pojawiało się ono odpowiednią ilość razy – 6 000 – nieszczęśnik musiał zwijać manatki i wyjechać na kilka lat z miasta.

Demokracja ateńska rozkwitła jednak dopiero w V w p.n.e. za czasów Peryklesa.
Jej fundamentem była kolegialność sprawowania wszystkich urzędów. Na niektóre sadzano człowieka na drodze losowania, na inne wymagano pewnych umiejętności i decydowało głosowanie.
Wszystko to jednak było dostępne tylko dla obywateli Aten to znaczy takich, których ojciec i matka byli wolnymi obywatelami Aten, mieli legalny związek, no i jeszcze tylko odpowiednia płeć – trzeba było być oczywiście mężczyzną, który płacił podatki, nie migał się od wojaczki i nie był przestępcą wobec prawa jakie w danym czasie uznawano za obowiązujące.
O pozycji kobiet w Grecji pisałam TU.
Wiek 20 lat wystarczał, by móc decydować o polityce kraju na Zgromadzeniu Ludowym. Ci wolni obywatele mieli niewolników, czyli mówiące narzędzia, które za nich pracowały, dodatkowo dobrobyt miasta budowali mieszkający w nim wolni ludzie, ale bez praw obywatelskich. Mieli tylko obowiązki.
W praktyce oznaczało to, że tylko około 10% mieszkańców decydowało o losie reszty.

 

 


Demokracja ateńska była rządami mniejszości.


 

 

Do tego mniejszości napakowanej testosteronem, która dość mocno pchała się w wojny co w końcu doprowadziło do upadku Aten.

O czasach Peryklesa tak pisał Tukidydes w „Wojnie peloponeskiej” Księga Druga

 

„Nasz ustrój polityczny nie jest naśladownictwem obcych praw, a my sami raczej jesteśmy wzorem dla innych niż inni dla nas. Nazywa się ten ustrój demokracją, ponieważ opiera się na większości obywateli, a nie na mniejszości. W sporach prywatnych każdy obywatel jest równy w obliczu prawa; jeśli zaś chodzi o znaczenie, to jednostkę ceni się nie ze względu na jej przynależność do pewnej grupy, lecz ze względu na talent osobisty, jakim się wyróżnia; nikomu też, kto jest zdolny służyć ojczyźnie, ubóstwo albo nieznane pochodzenie nie przeszkadza w osiągnięciu zaszczytów. W naszym życiu państwowym kierujemy się zasadą wolności. W życiu prywatnym nie wglądamy z podejrzliwą ciekawością w zachowanie się naszych
współobywateli, nie odnosimy się z niechęcią do sąsiada, jeśli się zajmuje tym, co mu sprawia przyjemność, i nie rzucamy w jego stronę owych pogardliwych spojrzeń, które wprawdzie nie wyrządzają szkody, ale ranią. Kierując się wyrozumiałością w życiu prywatnym, szanujemy prawa w życiu publicznym;
jesteśmy posłuszni każdoczesnej władzy i prawom, zwłaszcza tym nie pisanym, które bronią pokrzywdzonych i których przekroczenie przynosi powszechną hańbę.”

 

 

Do dzisiaj rządzą tak naprawdę wybrańcy i to ci najbogatsi, nawet gdy pozornie prawa głosu mają i inni. Siła pieniądza, pozycja, wpływy i metody wywierania nacisku na resztę – to instrumenty jakie mają w swoim ręku, by osiągnąć cel.

Rządy, gdy decydują nieliczni bogaci, arystokracja, biznes to nadal demokracja ale nazywana oligarchią. Chociaż media kojarzą tę nazwę z dzisiejszą Rosją to tak naprawdę mamy ten model rządów w całej praktycznie Europie i Ameryce Północnej. Rządzą korporacje i ich pieniądze.

Przeciwieństwem rządu bogatych jest ochlokracja. To taki model demokracji gdy władza leży w ręku tłumu, czasem też nie ma jasnych kryteriów ograniczających prawo głosu. Niezadowolony tłum, biedota, ludzie niekoniecznie zainteresowani pracą za to chętni do tego co my dzisiaj nazywamy życiem z socjalu, byli zawsze. To oni i niezadowolone masy z klas niższych, chłopi byli często wykorzystywani do zmian ustrojów, stawali się siłą napędową rewolucji. Właściwie to mięsem armatnim rewolucji i wszelkich rewolt, buntów, bo na ich czele stały zwykle jednostki wywodzące się z innych, wyższych klas.
Dzisiaj populizm i populiści wykorzystują niezadowolenie tych mas przez tzw. powszechne prawo głosu w wielu krajach.

 

 

Demokracja w dzisiejszym rozumieniu to suma różnych rodzajów równości.

 

 

Równość wobec prawa – każdy ponosi taką samą karę za takie samo przestępstwo,  jest bez dwóch zdań dobrem.
Istnieje też równość dość niebezpieczna i głupia – każdy obywatel ma taki sam głos w wyborach.
Tego w dziejach jeszcze nie było, by ludzie niezależnie od tego czy są obywatelami danego kraju, płacącymi podatki, znającymi język, żyjący zgodnie z prawem kraju byli zrównani z nowymi przybyszami, często nie znającymi języka, nieszanującymi praw i zwyczajów państwa, w którym zamieszkali.

Czy naprawdę to dobre, gdy głosować może każdy, nawet skazaniec odsiadujący wyrok za kratami?
Czy to dobrze, że głos każdego z prawem wyborczym jest takiej samej wagi?

Napisałam wyżej, że moim zdaniem oligarchia to dominujący model demokracji w Europie i Ameryce początku XXI wieku. By zyskać głosy łatwe do kupienia, zmanipulowania wprowadzono jednak ustrój niebezpiecznie blisko zbliżający się do ochlokracji.
Gdy rośnie niezadowolenie, w końcu pojawiają się jednostki o charyzmie równej Peryklesowi lub typem przypominające bardziej małego człowieczka z komicznym wąsikiem, który zaczarował swoimi przemowami nie tylko Niemców osiemdziesiąt lat temu.
Takie postacie wprowadzają ustrój i formę rządów z demokracją w tle a noszące nazwę tyranii.
Ma ona miejsce wtedy gdy jedna lub kilka osób ma pełnię władzy. Zwykle to oni tworzą lub porządkują prawa a ich władza nie jest dziedziczna.
Tyran może być wybrany na pewien okres – jest to więc coś innego niż monarchia gdzie władza jest dożywotnia ale niekoniecznie absolutna.

Patrząc na historię najrozsądniejsze wydaje się oddanie większości władzy w ręce klasy średniej, która ma już za dużo do stracenia, by szaleć z rewolucjami, ale jednocześnie wie, że zbytnie wzbogacenie też się nie opłaca, bo traci się wpływ na politykę, gospodarkę.

 


„Państwo” Platona jest dla poszukujących odpowiedzi na pytania o ustrój idealny dobrą lekturą. To jedna z tych książek, którą warto przeczytać. Jest tak samo aktualna dzisiaj jak 2400 lat temu gdy została napisana.


 

 

W sumie nie ma od dawna i rzadko bywały czyste z definicji formy ustroju, sprawowania władzy. Trzeba je zazwyczaj opisywać i doprecyzowywać pojęcia.
Dzisiaj z pojęciem demokracji wiążą się swobody obywatelskie, wolność słowa, prasy, pluralizm partyjny, prawa człowieka, wolność religijna, poglądów itp. Tyle, że często są to jedynie slogany i w zasadzie nie ma możliwości wprowadzenia ich w pełni w życie bez popełnienia przez społeczeństwo promujące tę wszechobecną wolność, równość, samobójstwa. Przecież nie można w Europie zgodnie z prawem budować stronnictwa czy partii faszystowskiej czy komunistycznej ani otwarcie i głośno mówić, że ma się takie poglądy. Prawa człowieka są też mocno ocenzurowane przez poprawność polityczną a całkowita wolność religijna dla każdej religii na danym terenie byłaby początkiem wojen domowych w niejednym kraju.

Demokracja to tak naprawdę forma tyrani i dominacji jakiejś grupy nad inną grupą czy jednostką. Daje pierwszeństwo głosowi większości nad prawem podstawowym jednostki, mniejszości. Łatwo w niej o zmienienie nawet fundamentalnych praw jak prawo do życia. Może ono już nie należeć do jednostki a zdecydują masy ustalając, kto ma prawo żyć a kto nie.
Eugenika już była legalnie wprowadzona w Stanach i Europie jako forma poprawy zdrowia i zapobiegania patologii. Narzucona prawnie decydowała kto może się rozmnażać a kto nie, komu zrobić lobotomie, kogo wysterylizować. Prawo takie hulało w najlepsze w Szwecji do połowy lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku

Nie ma idealnego ustroju.
O tym jak funkcjonuje dana rodzina, społeczność, kraj, decydują ludzie.
To mądrzy ludzie u władzy są źródłem dobrobytu i bezpieczeństwa dla reszty.
Małostkowi, mściwi lub co chyba najgorsze chciwi są przyczyną kłopotów i źródłem tragedii ludzi, którzy powierzają im swoje życie.

Nienaruszalne fundamentalne prawa człowieka jak to do życia, decydowania o swoim ciele, rozmnażania, wolności – która znosiłaby niewolnictwo, poszanowanie własności, równości wobec prawa i kilka innych jako niezmienna podstawa funkcjonowania grupy, społeczeństwa byłyby dobrym początkiem budowania bezpiecznego choć niekoniecznie idealnego państwa.

Wszędzie w naszych demokratycznych czasach przewija się słowo wolność a tak naprawdę ile jej mamy, tej prawdziwej wolności nie sloganowej?

To podstawowe pytanie, które ludzie zadają sobie chyba od początku. Nie ma czegoś takiego jak wolność absolutna tak jak nasze osobiste dobro nie zawsze jest priorytetem – o czym wie każdy rodzic.
Żyjemy w demokracji, która balansuje na cienkiej granicy między zniewoleniem mas a tyranią mogącą te masy uwolnić. Tak jak nie ma jednego modelu demokracji tak nie ma idealnego ustroju. Każda grupa, naród, musi sam wybrać, co jest dla niej dobre, co sprawdza się w obecnej sytuacji, czasie, dobrze rokuje na przyszłość.

Zmiany są zawsze możliwe, ale nie następują w chwili wyborów, głosowania. To moment, gdy już podjęto decyzje i jest ona tylko wyartykułowana przez oddanie głosu.
W starożytnej Grecji, w Atenach istnieli w czasie rozkwitu demokracji mówcy, którzy byli tak naprawdę przywódcami kraju. To ich mowy, argumenty i cierpliwość zmieniały poglądy ludzi. To oni mieli realny wpływ na to jakie decyzje polityczne zapadły.
Tak, bo ludzie potrzebują liderów, przywódców, mentorów. Tak już jesteśmy skonstruowani.
Ci mówcy byli nazywani demagogami. Dzisiaj to słowo ma negatywny wydźwięk, ale wtedy nie miało takiego.
Czasem, by ktoś miał odwagę opowiedzieć się za czymś, zagłosować na coś musi usłyszeć, że ktoś myśli podobnie jak on. Dlatego warto rozmawiać, mówić otwarcie, gdy coś nam nie pasuje, popierać głośno gdy mamy takie samo zdanie jak ten czy inny polityk. Zadawać im pytania, rozliczać z obietnic przedwyborczych.

Szkoda, że dzisiaj nie wisi nad rządzącymi i posłami, urzędnikami, taki starożytny bicz jakim był sąd skorupkowy. Gdy jeden z drugim nawali, zrobi przekręt albo palnie co mu ślina na jęzor przyniesie dostałby od wyborców odpowiednią ilość skorupek i musiałby zwijać się z polityki, biznesu i życia publicznego na dekadę.

 

Im więcej myślę o tych skorupach jako prawie tym bardziej podoba mi się  ten pomysł starożytnych Greków a wam?

 

Beata

 


Podobał Ci się artykuł?
Zostaw komentarz, polub go na Facebooku.
Uważasz, że może się komuś przydać prześlij go dalej.
Chcesz być informowany o nowych wpisach na Podkopie subskrybuj go na maila (w bocznej kolumnie strony).


 

8 komentarzy

  • lech 23 lutego, 2017 at 14:21

    Świetny tekst.

    Reply
    • Podkop 24 lutego, 2017 at 06:01

      Dziękuję.

      Reply
  • MiSta 24 lutego, 2017 at 01:31

    Demokracja dziś, mozna ja przedstawić na dwa sposoby:
    – dwóch głupich przegłosuje jednego mądrego
    – dwóch złodzieji przegłosuje jednego uczciwego
    Więcej chyba nie trzeba tłumaczyć.
    Aha, rzecz najważniejsza, to to , ze w obecnej demokracji nie odpowiada się za czyny i słowa. Można obiecać wszystko i nakraść ile się da – to gwarantuje demokracja tym u władzy i to nie tylko w Polsce ale jak widać na całym świecie.

    Reply
    • Podkop 24 lutego, 2017 at 06:22

      Sądzę, że główna słabość dzisiejszej demokracji tkwi w niebraniu udziału w życiu politycznym, społecznym, wyborach osób, którym stan zastany nie podoba się. Narzekanie, że jest źle nic nigdy nie zmienia.
      By mieć wpływ na ludzi, coś zmieniać trzeba wyjść z bezpiecznego cienia, mówić co się myśli i zabrać za robotę.
      Każdym wyborem masz wpływ na otaczający cię świat. To co kupujesz już jest ważną decyzją, bo promujesz określone firmy, styl życia i traktowania ludzi, zwierząt, środowiska.
      To jakich stacji tv czy radiowych słuchasz, czy tylko łykasz to co serwują czy komentujesz u nich to też wpływ na otoczenie.

      Może to tylko drobne krople ale za to takie świadome wybory grupy ludzi mogą naprawdę dużo zmienić. To dotyczy polityki, prawa, gospodarki.
      Na zachodzie firmy są świadome nacisku jaki może na nich wywierać konsument przez swoje wybory i muszą się z nim liczyć. W Polsce jakoś ciężko ludzi przekonać, że portfelem, włączeniem tej czy innej stacji tv, dokonują zmian a szkoda.

      Reply
  • Kamil Olczak 25 lutego, 2017 at 09:06

    Witam serdecznie.
    Czy mógłbym prosić o teksty źródłowe, mogą być po angielsku. Jeśli, oczywiście uda się znaleźć…
    Bardzo mi sie podoba pani styl pisania, bardzo łagodny, ale zdecydowany. Pozdrawiam

    Reply
    • Podkop 27 lutego, 2017 at 06:53

      Historię powstania demokracji znajdzie Pan w każdej książce o starożytnej Grecji, która obejmuje okres od VIII do V wieku p.n.e.
      Podam kilka przykładów Bravo B, Wipszycka E – Historia starożytnych Greków; S Stabryła Zarys kultury starożytnej Grecji i Rzymu; K. Kumaniecki – Historia kultury starożytnej Grecji i Rzymu, J,R Rhodes Historia Grecji. Okres klasyczny 478-323 p.n.e.. Do tego Polityka Arystotelesa, Państwo Platona czy cytowany tu Tukidydes i jego Wojny peloponeskie. Nie brakuje w tym temacie źródeł po polsku 🙂

      Reply
  • henryka 25 lutego, 2017 at 18:04

    Oj przydałyby się te skorupy, przydały. A mamy co? Immunitety! Pochowali się w tych skorupach, których nie możemy rozbić przez cztery lata. A świadome wybory?
    Są takie jak kształcenie.

    Reply
    • Podkop 27 lutego, 2017 at 07:02

      Immunitet ma swoje dobre strony ale skorupy przy wyborach byłyby bardzo pomocne. Niektórzy kandydaci do władzy po nich zamiast zasiadać w parlamencie mieliby dekadę cienia 😉
      Kształtuje młodych ludzi rodzina, to ona pokazuje jakie wybory są dobre. Niestety mamy takie czasy, że rodzice wolą te role oddać szkole. To jednak nie ona a dom nadal są tym co w najbardziej chłonnym okresie życia małego człowieka decyduje o jego charakterze.

      Reply

Komentarze trzymające się tematyki artykułów na Podkopie są publikowane niezależnie od tego, czy są pozytywne czy negatywne. Te zawierające wulgaryzmy, hejterskie, spamujące linkami niezwiązanymi z komentowaną treścią, nie są publikowane. Obrażanie innych komentujących, osoby wymienione w artykule lub mnie, autora Podkopu, zaowocuje blokadą konta.

Leave a Comment

Translate »