Sychem – Tell Balata wykopaliska. Miasta Biblii cd

Starożytne Sychem leżało od 2000 lat pogrzebane w tellu, podczas gdy życie toczyło się obok, w założonym przez Rzymian mieście Flavia Neapolis. Dzisiaj nazywa się je po prostu Nablusem. Z czasem pamięć o Sychem i nowy Nablus skleiły się w jedno, zaczęto uważać, że to on skrywa ruiny starożytnego miasta.

 

Historia wykopalisk

 

Na leżącym obok miasta wzgórzu nazywanym Tel -Balata, w którym naprawdę  było pogrzebane starożytne Sychem, archeolodzy pojawili się dopiero na początku XX wieku, tuż przed wybuchem I wojny światowej w 1913 roku, chociaż o ruinach w tym miejscu wspominano już w latach osiemdziesiątych XIX wieku. Wykopaliska kontynuowano w następnym 1914 roku, by przerwać je na ponad dekadę. Prace wznowiono w połowie lat dwudziestych i prowadzono do roku 1934. Prowadziła je ekipa austriacko niemiecka kierowana przez Ernsta Sellina i Franza Gabriela Weltera. Panów o bardzo różnym podejściu do prac wykopaliskowych tak od strony technicznej jak i przekonaniach. Pierwszy chciał znaleźć miejsca  opisane w Biblii a drugi nie przyjmował do wiadomości, że takowe własnie odkopują. Obaj nie grzeszyli dokładnością.

Mapa google z lokaliacja Tel Balat TU

To ekipa kierowana przez Ernsta Sellina odnalazła w 1926 roku świątynie, a nieco wcześniej wielki kamień i dziwną kamienną podstawę, na poczatku uznaną za koryto do pojenia zwierząt, o którym napisze jeszcze. Prace prowadzono dość chaotycznie. Czasem były to wykopy sondażowe, czasem pozostawiano nienaruszony fragment dający możliwość wglądu w stratygrafię, jednak sporo odkopano w całości i do „dna”. Tak, że zachowane profile stratygraficzne (warstwy kulturowe powstające jedna na drugiej) nie łączyły się nigdzie w pozostawionych wąskich fragmentach nieprzekopanej ziemi, więc były praktycznie nieprzydatne.

Na dwadzieścia lat prace na telu ustały. Wznowili je dopiero w 1956 roku amerykańscy archeolodzy kierowani przez Georgea Ernesta Wrighta i pastora Bernarda Andersona. Kontynuowali wykopaliska do 1968 roku. Dłużej, bo do 1973 pozostał tam i prowadził prace William Dever.

Tym razem mamy profesjonalizm, zwracanie uwagi na fragmenty ceramiki, będące dobrym datownikiem. Były niedoceniane wcześnie nie tylko w tym miejscu. Po prostu metody prac, datowania na początki XX wieku, dopiero się kształtowały a nie każdy parający się wtedy archeologią miał dość intuicji, by pewne rzeczy docenić i niejako przewidzieć ich znaczenie w przyszłości.

Problemem było na przykład datowanie tego co odnaleziono w miejscu świątyni, a dokładniej w tych nienaruszonych fragmentach, wąskich i niewielkich pozostawianych przez ekipy sprzed II wojny. Mury świątyni odkopano w całości, odcięto jakiekolwiek możliwości połączenia stratygrafii tych marnych resztek odnalezionych wewnątrz murów z tym co było na zewnątrz. To bardzo ważne, bo gdy masz do czynienia ze zniszczonym budynkiem, na takich ostańcach z zachowanymi warstwami, znajdziesz ślady ścian, czegoś co kiedyś zbudowano częściowo w jego wnętrzu, a częściowo na murach nie wiesz jednak, kiedy owo coś zbudowano. Kiedy czas jest liczony nie w latach, ale w warstwach, bo one są najważniejsze na wykopie. W przypadku świątyni w Sychem taki problem pojawia się i ma wpływ na interpretację oraz logikę analizy tego co odkryto, gdzie z jednej świątyni widzi się dwie. Takie niedociągnięcia plus nadmierne mieszanie z odkryciami własnych przekonań i uprzedzeń są gotową pożywką do kłopotów z interpretacją niezależnie w którą stronę byś jej nie chciał pociągnąć.

W 2010 roku archeolodzy wrócili na Tel Balata, by przygotować park archeologiczny, który można zwiedzać do dzisiaj.

 

Starożytne miasto

 

Kiedy osada, czy też wieś na Tal Balata stała się miastem to dla mnie pierwszy punkt, którego interpretacja i datowanie są lekko nielogiczne. Zwykle podawane jest datowanie w tym miejscu pierwszych fortyfikacji i stałej osady, czyli miasta, na około 1900 p.n.e. Jednocześnie podaje się, że pierwsza wzmianka o mieście pochodzi z czasu panowania faraona należącego do XII dynastii, Sezostrisa III. Był to jeden z największych władców kraju nad Nilem. Jego dokonania były naprawdę duże i by coś z nich było warte zapamiętania oraz uwiecznienia, też musiało takie być, jak stało się to ze zdobyciem Sychem opisanym na steli Khu-Sebeka.

Miasto najdalej w połowie XX wieku p.n.e. musiało być duże, bogate, mieć znaczenie militarne naprawdę spore. Wiem, że odbudowa miasta może iść szybko i w efekcie dać jego o wiele wspanialszą odsłonę od poprzedniej, jednak zbudowanie z wioski znacznego miasta, z wyrobioną marką i by sąsiedzi je za takie uznali, to zajmuje więcej czasu.

Czy jego początki nie powinny być przesunięte jeszcze o kilka, kilkanaście dziesięcioleci wstecz?
Nie znaleziono śladów wcześniejszego miasta, które mogły nie przetrwać a może źle datuje się najstarsze warstwy?
Może warto jeszcze raz przeglądnąć dokumentację z wykopalisk, tę opublikowaną i tę nieopublikowaną.

 

Na 1750 p.n.e. datowane są wielkie mury miasta. Były one regularnie przebudowywane, wzmacniane, nadbudowywane wraz z rozwojem Sychem, by zapewnić mieszkańcom bezpieczeństwo.

Mury cyklopowe (zbudowane z dużych prawie nieobrobionych kamieni), miały 5 m szerokości i do 10 m wysokości. Dodatkowo były wzmocnione wałem i podwyższone nadbudową z cegły.

W czasie, gdy wznoszono te wielkie mury cyklopowe trwała też przebudowa wewnątrz miasta. Powstała platforma, na której wzniesiono świątynię przypominającą fortecę, z dwoma wieżami przy wejściu i dwoma massebami (stojące wysokie płaskie kamienie) przed wejściem. Świątynia miała wymiary 21 x 26 m na zewnątrz jednak jej mur o grubości 5 m sprawiał, że wnętrze było znacznie mniejsze. Czy to mało to jednak sprawa dyskusyjna, bo prawdopodobnie budynek i tak był piętrowy. A na pewno takie były wieże.

Przed budynkiem świątyni był płaski plac z ołtarzem i stojącym kamieniem podobnym do tych przy wejściu, ale większym, który nawet będąc uszkodzony ma prawie 1,5 wysokości o 0.6 m szerokości i nieco ponad 0.4 m grubości. Ustawiany był, a dzisiaj znowu jest, pionowo, jak tamte dwa, w masywnej kamiennej podstawie.

Do wnętrza obwarowanego miasta, za mury, można było przejść przez piękną, masywną bramę mierzącą 18 x20 m a w środku przypominająca bramy z Megiddo, Była wzmocnione przez dwie bardzo solidne wieże o wymiarach 7x 12 m a w środku skrywały one strażnice i schody na piętra.  To na czasy panowania Hyksosów, którzy rządzili wtedy nie tylko w Egipcie, ale i Kanaanie przypada rozkwit i rozbudowa miasta. Trwa to do około 1550 roku p.n.e., gdy faraon Ahmose wypędza ich z Egiptu, niszczy ich twierdze w Kanaanie.

Miasto spłonęło.

Warstwa gruzu ze zniszczonego miasta przekracza 1,5 m.

 

Oczywiście świątynia nie jest jedynym budynkiem odnalezionym w Sychem, ale na inne odkrycie chcę zwrócić ci uwagę. W jednym z naczyń zasobowych odnaleziono ponad 850 brązowych i kilka żelaznych grotów. Można powiedzieć – niezły przydomowy magazynek bojowy. Historia miasta najeżdżanego często razy przez Egipt dobrze tłumaczy to znalezisko.

 

Życie wraca tam po niespełna wieku. Sychem zostaje odbudowane i to solidnie by przetrwać do połowy, może końca XII wieku p.n.e. To właśnie wtedy, na solidnych kamiennych murach wzniesiono mury kazamatowe. Są to ciekawe konstrukcje, gdzie obronny mur z masywnymi ścianami zewnętrzną i wewnętrzną jest pusty w środku. No nie do końca pusty, bo wypełniają go różne pomieszczenia, które są wykorzystywane jako pomieszczenia magazynowe, strażnice, czasem powstają tam małe świątynie.

Datowanie świątyni jest o tyle ważne, że nie trzeba tu się wysilać, by widzieć w tym miejscu dziejące się wydarzenia opisane w księdze Jozuego i Sędziów.

 

Bo jeżeli mamy kamień, świątynie datowane na czas Jozuego około 1400 p.n.e. to może być właśnie ten wielki kamień i ta świątynia. Nie ma pewności ale jst bardzo wyokie prawdopodobieństwo. Aż chce się dodać – graniczące z pewnością.

 

„I Jozue spisał te słowa w księdze Prawa Bożego, wziął też wielki kamień i postawił go pod dębem, który był przy świątyni PANA. Wtedy Jozue powiedział do całego ludu: Oto ten kamień będzie dla nas świadkiem, gdyż słyszał wszystkie słowa PANA, które powiedział do nas, i będzie świadkiem przeciwko wam, byście się nie wyparli swojego Boga.” Jozue 24;25-27

 

Idąc dalej jest to też to samo miejsce, ta sama świątynia, w której zamiast swojego Boga JHWH, który był ich Panem Przymierza – Baal Berith zaczęto czcić go nieco inaczej, synkretycznie, na sposób kananejski, chociaż imię pozostało Baal Berith. Niby to samo a jednak nie to samo.

Miejsce to było najprawdopodobniej – nie wiemy na pewno, bo w archeologii bardzo rzadko coś wiadomo na 100%, świadkiem buntu syna Gedeona i zagłady mieszkańców miasta.  Pasuje tu dobrze datowanie podawane przez archeologów około 1150 p.n.e.

Oczywiście można powiedzieć, że świątynia razem z wieżami, nawet kilkupiętrowa, miałaby problem z pomieszczeniem 1000 osób, a tyle miało zginąć spalonych w niej przez Abimelecha. No cóż, skoro do malucha weszło 15 osób, to sądzę, że w panice, uciekając by się schronić ratując życie mógł tam się zmieścić ten tysiąc.

Miasto ponownie odbudowano około roku 900 p.n.e. i z tego czasu pochodzi miedzy innymi tzw spichlerz królewski. Jest to czteroizbowy dom wzniesiony na miejscu – można więc powiedzieć, nad tym co pozostało z – świątyni.

Znowu daty pasują do historii opisanej w Biblii.

 

„Potem Jeroboam zbudował Sychem na górze Efraim i zamieszkał w nim. Następnie wyszedł stamtąd i zbudował Penuel”. 1 Królewska 12;25

 

Miasto zostało kolejny raz zniszczone podczas najazdu Asyryjczków w 724 p.n.e.

Zdjęca z Tel Balalta znajdziesz TU
Na górze zgjecie odkopanych  fragmentów Tel Balata.  ©Avi 1111

 

W biblijnej historii pojawiają się studnia Jakuba i grób Józefa, które mają leżeć koło starożytnego Sychem.

 

„I Jakub przyszedł szczęśliwie do miasta Sychem, które było w ziemi Kanaan, gdy wrócił z Paddan-Aram, i rozbił obóz przed miastem. I za sto monet kupił od synów Hemora, ojca Sychema, część pola, na którym rozbił swój namiot. Tam też postawił ołtarz i nazwał go: Mocny Bóg Izraela”. Rodzaju 33;18-20

 

 

Studnia Jakuba – miejsce spotkania z Samarytanką

 

 

Około 380 roku nad studnią wybudowano pierwszy kościół, zniszczony niestety sto lat później podczas powstania Samarytan. Odbudował go cesarz Justynian w 529 roku. Ten bizantyjski budynek przetrwał na pewno do VIII wieku, a może dłużej. Gdy przybyli tam krzyżowcy był zrujnowany. Oczywiście odbudowali go, by za kilkadziesiąt lat znowu był w ruinie. Dzisiaj nad starożytną studnią wznosi się mały kościółek z początku XX wieku.

Kiedy wykopano studnię nie wiemy. Znamy jedynie tradycję liczącą prawie 2000 lat, że to ta, Jakubowa. Ma głębokość 35 m i nadal jest w niej woda.

 

Studnia Jakuba.Stan około 1950. ©G. Eric i Edith Matson Photograph Collection, Biblioteka Kongresu

 

Studnia leży 500 m na południe od Sychem. Od grobu Józefa, który także jest na północ od niej, dzieli ją zaledwie 200 m. Jest nieco więcej, bo 230 m od miasta do grobu. Wszystko blisko siebie.

Pozostaje jednak pytanie o miasto, z którego pochodziła Samarytanka, z którą rozmawiał Jezus przy studni Jakuba.

 

„I przyszedł do miasta w Samarii, zwanego Sychar, blisko pola, które Jakub dał swemu synowi Józefowi”. Jana 4;5

 

Nazwa ta nie pada w Starym Testamencie. Niektórzy chcą w niej widzieć Sychem, które jednak w czasach Jezusa było od ponad wieku ruiną. Rzymski Nablus jeszcze nie istniał. Niedaleko studni było w tym czasie Askar. Nie miało murów obronnych, więc dzisiaj wielu nie uznałoby tego miejsca za starożytne miasto, chociaż sami mieszkają w większych i mniejszych miastach, oczywiście ich pozbawionych. Definicja miasta, zmieniająca się w czasie i przestrzeni, to temat na osobny artykuł.

 

 

Grób Józefa

 

 

Na północ od studni leży starożytny grobowiec, uznawany za miejsce spoczynku Józefa, syna Jakuba.
Te lokalizacje potwierdza tradycja, ta chrześcijańska sięgająca IV wieku. Za miejsce ważne dla religii i kultury uznają je Samarytanie i Żydzi oraz muzułmanie, ale o nich za chwilę.
Grób bły zadbany, budowano tam kaplice, cenotaf, ale prac wykopaliskowych nie prowadzono. W teorii miejsce powinno być bezpieczne, skoro Józefa szanują wszystkie religie obecne w tym miejscu.
Jednak tak nie jest.

 

Tak grób wyglądal w 1900 roku.

 

 

Regularnie budynek wzniesiony nad grobem są niszczone, wysadzane przez muzułmanów. Tak jest od ćwierćwiecza. Mamy więc dewastacje i niszczenie w 2000, 2014, 2015, 2022 roku. W okolicy grobu dochodzi do walk, ktoś tam ginie, jest ranny, praktycznie co roku.

Co się zmieniło w 2000?
Józef nadal jest szanowany przez muzułmanów tylko zmiany w polityce spowodowały, że już nie tu ma być jego grób, a w Hebronie.

Nigdy nie prowadzono prac wykopaliskowych przy gobowcu, a teraz jest w zasadzie na wszystko za późno. Nie chodzi tu nawet o wykopaliska i zabranie czegokolwiek z tego miejsca, a o pobranie próbek umożliwiających datowanie grobu, ciała – jeśli tam jest.
No ale cóż, świat zwłaszcza na Bliskim Wschodzie jest zbyt szalony by na to pozwolić.

 

Miejsc, które można jednak połączyć z tymi z kart Biblii w tym rejonie jest więcej.

 

 

Do napisania.
Beata

 

 

 


Uważasz, że artykuł może się komuś przydać – prześlij go dalej.
Chcesz być informowany o nowych wpisach na Podkopie subskrybuj go na maila (w bocznej kolumnie strony).

Pomożesz mi w utrzymaniu i rozwoju Podkopu stawiając mi „kawę” lub zostając Patronem Podkopu.


 

Brak komentarzy

Komentarze trzymające się tematyki artykułów na Podkopie są publikowane niezależnie od tego, czy są pozytywne czy negatywne. Te zawierające wulgaryzmy, hejterskie, spamujące linkami niezwiązanymi z komentowaną treścią, nie są publikowane. Obrażanie innych komentujących, osoby wymienione w artykule lub mnie, autora Podkopu, zaowocuje blokadą konta.

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Translate »