Armeńskie megality – Carahunge

Dzisiaj historia tajemniczych armeńskich kamieniach z dziurką, których funkcja i czas postawienia w sztorc są przedmiotem sporów archeologów, astroarcheologów, astrofizyków i polityków.

 

Na południu Armenii na wysokości ponad 1700 m n.p.m. leży Carahunge. Miejsce to jest nazywane także Zorac Karer, Karahujj, Dik-Dik Karer. Wszystkie wersje nazwy mają w sobie słowo kamienie a drugi człon to śpiewające, stojące, mocne.
Jest jeszcze ciekawa, stara, turecka nazwa miejsca, mówiąca o kamieniach żołnierzy. To echo legendy, która widzi w tym miejscu wielkie cmentarzysko a stojące tam głazy to nagrobki całej armii oraz ich wodza, pochowanego w centralnie usytuowanym kamiennym grobowcu.

 

Na kilku hektarach pagórkowatego, otoczonego wysokimi górami terenu, oczom wędrowca ukazują się w pozornie nieuporządkowany sposób, ustawione pionowo ponad dwie setki wysokich bazaltowych kamieni. Mają od niecałych 2 m do prawie 3 m wysokości. Są porośnięte mchem, obtłuczone w taki sposób, że ich ostre krawędzie wyglądają jak gigantyczne kamienne narzędzia z głębokiego paleolitu.
Chociaż mnie przypominają raczej zęby potwora rodem ze starych baśni albo gier komputerowych.

W centralnej części tej dziwnej kamiennej układanki znajduje się okrągły grobowiec. Zbudowano go oczywiście z kamieni i kamiennych płyt. To on wydaje się być centrum całej tej kamiennej układanki. Od niego odchodzą spiralnie, tworząc kręgi te wielkie kanciaste i ostre megality.
Niektóre z nich tworzą kręgi. Obraz całej konstrukcji jest bardzo dziwny, gdy się na niego patrzy z lotu ptaka.

 

Zobaczysz go klikając TU.

 

Jest tam też sporo zdjęć tych kamieni pozwalających przyglądnąć się im z bliska.

 

Dziwną cechą ponad 40 z nich, ustawione w te niby kręgi, niby spirale, są okrągłe dobrze wygładzone otwory. Niektóre mają wywiercone po 2 dziury.
To właśnie te otwory spowodowały mnożenie dziwny teorii i fantastycznych pomysłów badaczy i polityków. Ludzi badających i piszących o tym miejscu można podzielić na dwa obozy.

 

Pierwszy zakłada, że jest to cmentarzysko, może pozostałość osady, do tego może pozostałości jakichś zagród.
Tak, wiem dużo tego „może”.
Całość datują na środkowy brąz do początku epoki żelaza, czyli mniej więcej na 4000 lat.

Tajemnicze otwory w kamieniach ta grupa interpretuje jako ułatwienie w przeciąganiu megalitów z innych miejsc, chociaż nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego ma je tylko część z nich. Argumentem za tak młodym datowaniem są odkryte tam groby właśnie ze wspomnianej wyżej części dziejów.

 

Druga grupa badaczy uważa, że miejsce to jest o kilka tysiącleci starsze, powstało ponad 7000 lat temu.
Ciekawa jest też według nich jego funkcja, bo jest ono najstarszym obserwatorium astronomicznym na świecie.
I to właśnie te otwory w kamieniach mają potwierdzać tak fantastyczną hipotezę. Kilkanaście z nich jest co prawda skierowanych w miejsca wschodu słońca w czasie przesilenia, kolejne mają wyznaczać fazy księżyca.

Wydaje się, że to ma ręce i nogi.
Otwory są jednak tak duże, że właściwie to można mówić o tym, że wskazują na spory kawałek nieba, bez precyzji wymaganej przy obserwacjach astronomicznych.

Nie wszystkie otwory są też na górze kamienia, wskazując na horyzont, niebo. Część jest na dole, tuż przy ziemi i w tym kierunku „patrzą”.
Ba, są i wspomniane kamienie z dwoma otworami, jeden na górze a drugi na dole. Nazwałabym je zezowatymi, bo trudno orzec, na co wskazują.

 

W końcu padły słowa, że Carahunge to ormiańskie Stonehenge, do tego starsze o 2 tysiąclecia. Tak zinterpretowali kamienną układankę astrofizycy, a politycy podchwycili pomysł – bo cóż może być piękniejszego niż posiadanie czegoś najstarszego na świecie, do tego przelicytowując miejsce rozpoznawane przez większość potrafiących czytać mieszkańców ziemi.

Rządzący zdecydowali i oficjalnie uznali, że jest to najstarsze obserwatorium astronomiczne na świecie.
Nic to, że archeolodzy mówią o grobach i datach o wiele młodszych.
Politycy decydują o tym jak jest, co widzimy, co było i co będzie. Przynajmniej oni tak uważają.

Armenia szczyci się „ormiańskim Stonehenge” i chyba nikt tam nie zwraca uwagi na to, że samo Stonehenge było obserwatorium astronomicznym także niejako z odgórnie narzuconego dogmatu. Kamienie zaś ustawiono przy pomocy ciężkiego sprzętu, a umocowano w upatrzonych miejscach betonem, zaledwie sto lat temu, a w latach 60 ubiegłego wieku poprawiono tę tzw. rekonstrukcję, by budziła jeszcze większy podziw.

 

Megality – kamienni strażnicy tajemnicy.

 

 

Dzisiaj do Stonehenge ciągną tłumy pseudodruidów i ludzi ciekawych niezwykłego miejsca mocy, a do Carahunge Ormianie dumni ze swojego najstarszego na świecie obserwatorium astronomicznego.

Czasem nie dowierzam, jak łatwo jest napisać od nowa historię. Ludzie w większości bez sprawdzenia jak się rzeczy miały (czasem te dziejące się tuż obok nich i za ich życia) wierzą w każdą historię z gazet, telewizji, radia, wybrzmiewającą z ust dziennikarzy i polityków.

Jedno jest pewne i bez czytania tomisk z bibliotek – nie wiemy, co jest najstarsze, co było pierwsze. Wiemy tylko o tym co odnaleźliśmy, co z tego datujemy jako najstarsze.

 

Zdjęcie na górze autor Armen Manukov, na licencji Creative Commons 3.0

 

 

Do napisania.
Beata

 

 

 


Uważasz, że artykuł może się komuś przydać – prześlij go dalej.
Chcesz być informowany o nowych wpisach na Podkopie subskrybuj go na maila (w bocznej kolumnie strony).

Pomożesz mi w utrzymaniu i rozwoju Podkopu stawiając mi „kawę” lub zostając Patronem Podkopu.


 

Brak komentarzy

Komentarze trzymające się tematyki artykułów na Podkopie są publikowane niezależnie od tego, czy są pozytywne czy negatywne. Te zawierające wulgaryzmy, hejterskie, spamujące linkami niezwiązanymi z komentowaną treścią, nie są publikowane. Obrażanie innych komentujących, osoby wymienione w artykule lub mnie, autora Podkopu, zaowocuje blokadą konta.

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Translate »